Ah! Muszę to opisać, bo sen był całkiem ciekawy.
A więc byłam sobie w odwiedziny u Ilony w Mieszku i przy okazji musiałam iść na lekcje do Helenki (nie wiem po co, lol), no więc poszłam. Tam Helenka "przekazała mnie w ręce" Mikołaja, który miał iść ze mną do dyrektora. Poszliśmy tam, a na miejscu okazało się, ze Helenka i Ilona miały plan, żebym się przepisała do mat-fizu. Dyrektor dał mi do wypełnienia papiery w sprawie o przeniesienie, ale ja powiedziałam stanowczo "nie", ponieważ wcale nie chciałam się przepisywać. Dyrektor na to zlał i zostawił mnie z Mikołajem w swoim gabinecie, my natomiast udaliśmy się do jakiegoś dużego pomieszczenia gdzie znajdował się duży telewizor i kanapy. Śmialiśmy się, oglądaliśmy coś w telewizji i ogólnie wariowaliśmy. Rozmawiałam z nim sporo o różnych sprawach i tak nagle coś się zatrzymało. Zatrzymało się jego spojrzenie, głęboko spoglądał w moje oczy (zupełnie tak jakby wiedział, że od dawna chcę go pocałować). Bez wahania to zrobił, pocałował mnie. Ta chwila była strasznie magiczna, po prostu zakochałam się w niej, piękna, cudowna i pełna uczuć. W sumie po tym niewiele pamiętam oprócz tego, że Mikołaj znał też Heroinkę (wtf, co z tego).
Mam nadzieję, że ktoś taki istnieje. Mikołaj był trochę niższy ode mnie, miał piękne zielone oczy, zupełnie jak Grzibcio! Miał fajnie zaczesane i roztrzepane włosy na bok, co tego był ładnie zbudowany.
Wr, taki ładny sen, a taki nierealny.

Mam w klasie Mikołaja jakiegoś, w bufecie są kanapy i (był) telewizor, a na mat-fiz-info-chem jest jeszcze jedno miejsce, które czeka na ciebie, lecz my mamy dyrkę, nie dyra D:
OdpowiedzUsuń