Znowu płaczę.
Znowu.
I znowu.
Znowu...
Chcę się zmienić, ale niech mi ktoś powie jak wyjść z tak głębokiego doła? Sama dobie rady nie dam. Bez nikogo. Jestem beznadziejna w tych sprawach. Pomocy?
Byłam dzisiaj 3 lekcje w szkole, a potem odpadłam. Mam tak cholernie zły stan, że masakra. Rzygać mi się chce i jednocześnie jeść. Boli mnie głowa, a wciąż płaczę. Mam drgawki, ale nie obwinę się kocem.
Nie mam ochoty na nic. Moja psychika wciąż cierpi. Chciałabym z kimś szczerze porozmawiać, tak żeby wywalić z siebie ten cały żal i smutek. Może trochę by mi to pomogło.
haha, w tej chwili zastanawiam się czy napisać mu te głupie życzenia. A co by to zmieniło?
Nie rozumiem takiego cholernego traktowania. Jestem jakaś gorsza od innych?
Przecież ja nawet nie wyznałam mu uczuć, więc dlaczego chce być dla mnie tak daleki...
KURWA