piątek, 29 listopada 2013

~ 107

Jej, jaki dzisiaj świetny dzień (taka ja ironiczna, ohohoho).
Cia.

No więc dzień rozpoczął się od tego, że Kandar obudził mnie trzema sms-ami, jeju... Miałam ochotę go zabić, no bo kurdę... Kto normalny wstaje o 6 rano, co Kandar? Hm, poszłam z nim i Łukaszem do szkoły, niach. W szkole odbyła się kartkówka z pp i anglika. Z anglika dostałam 2+! Zajebiście, bo nie potrafiłam 3 zdań na 5... A Ci idioci nie wiedzieli jak jest "krowa", y.  Przechodząc dalej, poszłam z Kandarem na wf na którym i tak nie ćwiczyłyśmy. Razem z Alcią i nim walałyśmy się po sali gimnastycznej, a ja rysowałam im dziwne rzeczy, hiehie. Po szkole poszłam z Kandarem (znowuuu...) wysłać paczkę do Aluni mojej kochanej ♥ Myślę, że wszystko dotrze w kawałku, BO ZAROMBIE JAK NIE. Po wysłaniu paczuszki, poszłyśmy kupić Pana Surówkę, jest taki śliczny <333 Bialutki z szarym trójkątem na główeczce, wgle taki dziki jest, że masakra. Poskramiałyśmy go z Kandarem! Udało się, bo już się tak nie boi mój skarbek malutki ♥♥♥ Tyle serduszek, jaj ♥ Jakoś przed 18 wpadł Łukasz i sobie siedzieliśmy, leżeliśmy i wgle (z Kandarem też!). Hm, później zaczęliśmy oglądać Dead Sushi, taki tam horror, mru mru ~~

Jej, mama Łukasza mnie nie lubi. Tak jak myślałam.

musiałam! ♥

wtorek, 26 listopada 2013

~ 105

Tak bardzo erotycznie, niach <3

Dzisiaj wypadają moje urodziny, heh.

Dostałam dzisiaj trzy 4 i 2+, jej. Moja praca literacka z Edypa to góóówno, super po prostu. Nie miałam jakoś humoru z rana. Mama złożyła mi życzenia tak jakby zaraz miała powiedzieć "ta, wpadnij przy okazji pod samochód", mam jej nie raz dość, ale się kochamy. Wczoraj tak na mnie nakrzyczała, że aż się rozpłakała. Do tego dała mi super okropną "karę" na to, że nikt miał do mnie nie przychodzić, haha... A i tak ją wybłagałam o przyjście Łukasza. Jestem taka przekonująca, brawo ja. Co do dzisiejszego dnia... Przyszedł po mnie mój skarb, a potem jak szliśmy z Kandarem to dopiero jak zaczęłam gadać o swoich urodzinach, to się obudził i złożył mi życzenia, jaj. W szkole Patusia miło mnie zaskoczyła, dała mi kartkę z życzeniami, mru mru ~~ Po szkole wróciłam na chwilę do domu, a potem poszłam z mamą na pocztę, odebrałam moją przesyłeczkę i kupiłam kopertę dla Alci. Mam nadzieję, że paczuszka się uda, bo paczuszka od niej bardzo mi się podoba, jest cudowna ♥ MRU MRU MRU ~

I tak najbardziej cieszy mnie dzisiejszy wieczorny czas spędzony z misiem, uwielbiam Cię. Ty jesteś moim jednym wielkimprezentem <3


16 lat tak bardzo boli.

Najlepszego ja...

niedziela, 24 listopada 2013

~ 104

TAK, nie chciało mi się. TAK, nie mam humoru. TAK, nic mi się nie chce.
TAK, zajebiście.

Moja kochana mamusia jest zajebista, oh. Umówiłam się z Łukaszem o 10, przyszedł i nie został wpuszczony, bo mamunia wyłączyła domofonik. KURWA. Już sobie wyobrażam zawiedzioną minę Łukasza, suuuper. Wszystkiego mi się odechciało.

JEJ ~~
Nie mam co pisać, więc potem zrobię edita.

środa, 20 listopada 2013

~ 103

KOLEJNY NUDNY DZIEŃ, oh.
No więc mielismy dzisiaj super nudną pracownię, taaaaaak! Zajebiście. Kandar sobie gotował, hiihii. Spryciulek robił bakłażany, lol. Mieli dobre leczo, mniam mniam ♥ A papryka to gówno, jeju... Ale nasza też była, hoho. PATKA ZEŻARŁA FETĘ Z PAPRYKI, groźnie, cnie? No więc... Skończyliśmy godzinę wcześniej, bo tamte lamy się wyrobiły wcześniej. Hm, siedzę teraz z Kandarem w domeczku, zjadłyśmy bardzo pożywny obiadek, wżeramy też jakieś zdrowe ciasteczka, tak! One są zdrowe! Hmmm... Kandar mnie uświadomił, że żabka chciała zarywać do Łukaszka, jejuu, biedny. A w sumie... Haha, tak mi go żal. WCALE NIE, ohoho!


wypierrrdlaj opierrrdalać gałę


A KANDAR KUPI MI CHOMIKA ♥♥♥

Szat ap, boj, ju banana ~~



Wykończona niemcem...

wtorek, 19 listopada 2013

~ 102

JACIE, jak smutno, boląco i wgle.


Dzień jak każdy inny, bo szkoła. Znowu mi się wstać nie chciało, ale trzeba było, bu. Dostałam sobie 1 z matmy, jejeje. Zagrożonko tak strasznie, hihi. CHCĘ ZDAĆ NO. Mieliśmy jeszcze kartkówkę z chemii, tak bardzo ABC. A Pani Chudzik nie chce nas puścić do klasy B, bo jesteśmy jedynymi jednostkami jakie myślą w naszej klasie, jej... I tak mam już dość tych złamasów. Sama Marta powiedziała, że B jest fajniejsza... Kurfa no, jak można powiedzieć, że RYŻ to WARZYWO? No jak... Do tego komentarz wielkogłowego "głupie jakieś jesteście...", ranyyy, miałam ochotę wstać i przyjebać mu krzesłem. Mama mnie przepisze do Hero, bo mam dość, nerwicy jakiejś sie nabawię.

Bilans:
wzrost - 175 cm.
waga - 66 kg.

zamierzam jeszcze schudnąć, nie... nie jestem anorektyczką, Ilona.



poniedziałek, 18 listopada 2013

~ 101

Jak mam opisać ten dzień? Oh. Zaczął się od obudzenia się, założenia stanika (tak, to interesujące, hoho). Wcześniej jeszcze obudził mnie erotyczny budzik (nie pytajcie, lolz). Wstałam taka biedna i zaspana, poszłam sobie po jakieś kosmetyki do WC, które wciąż jest w remoncie, oh. Jakoś tak za szybko zleciał czas i na ostatnią chwilę przebierałam się z 3 razy. Ojaoja, do szkoły na religię się spóźniłyśmy, bo Kandar przyszedł za późno, y, ok, TNX. Hm. W szkole jako pierwsza była fizyka na której pani pomagała z napisaniem sprawdzianu, ale pewnie i tak dostanę 1, szkoda. Następnie zaskoczyła nas matematyczka, tak bardzo oczekuję dwójeczki, normalnie będę chyba płakać ze szczęścia, tak... to szczyt moich ambicji. Później pisaliśmy już trzecie coś, kartkówkę z wypo, była całkiem prosta, uwielbiam przedmioty zawodowe, są takie banalne, że aż się uczyć nie trzeba. Jakoś zleciało te 9 lekcji, raaaaany. Po wyjściu ze szkoły dygotałam z zimna jak chichuacha, biedna ja. A Łukaszek nie chciał przyjść po nas, bo się "uczył", phi, łżesz! Oh, jak stałam sobie pod Sonatą to jakieś Włochy powtarzały "bella bella", patrząc na mnie. Nie sądzę, że widzieli tą ze Zmierzchu, haha. Byłam potem z mamą w Rossmanie po jakieś perfumy za stówę, które JA sponsorowałam.

Jaaacie, a Łukasz taki kochany. Piszemy trochę czasu i piszę mu, że tęsknię. Napisał mi, żebym zeszła na dół, ajjjjjj i był tam! Taki to misio kochany, aj.

niedziela, 17 listopada 2013

~ 100

Setny post! Jestem super, jeeeeeeeeeeej.
Słucham sobie ryjany, o lol. Wgle to byłam dzisiaj na dworze tak bardzo długo. Po "obiadku" (czyt. jednym naleśniku, bo nie miałam ochoty na następnego) poszłam z Kandarem do parku, usiadłyśmy na ławce i słuchałyśmy Lamy, a Łukasz potem do nas DOSZEDŁ. Strasznie krótki był ten spacer, lol. Potem leciałyśmy do Patki, bo miała nauczyć mnie matmy. Pouczyłyśmy się trochę, popykałyśmy focie i gify, rulez. A teraz tak siedzę i nie mam nawet co robić, bo niby coś mi się chce, a jednak nie. Zaraaaz się rozpłaczę, oh nie.

Coraz bardziej i coraz mocniej czuję, że Cię potrzebuję.
I nieważne co powiedzą inni, kocham Cię.


sobota, 16 listopada 2013

~ 99

Jaaacie, ale zajebisty dzisiaj dzień! Taka szczenśliwa ja. Z rana zakupki, takie kochane, oja oja. A potem przyszedł mój skarb i wgle było tak miło. Kocham to takie uczucie, kiedy jesteś ze mną. I nie zamieniłabym Cię teraz na nikogo innego, jesteś idealny. I CIEPLUUUUSI. Mama Cię lubi, więc nie masz się o co martwić ♥









Mama: - Jak będziesz miała 18 lat to wtedy możemy pogadać o spaniu.
Ja: - Ja będę miała 18 lat to nic Ci nawet nie powiem.
Mama: - To co, będziesz się pukać za szafą?

Jeju, mama taka śmieszka.

Ludzie są beznadziejni, eh.

piątek, 15 listopada 2013

~ 98

Boli mnie ręka, oj. Ciekawe czemu...
Haha, nie... No weźcie zbokole! Już nie muszę być samowystarczalna, haha (tak mnie korci do emotek, ale nie zrobię tego). Mam mojego skarba przecież ♥

Jej, nie byłam dzisiaj w szkole, bo nie mogłam znaleźć kluczy. Znalazłam je w SZPARZE, pomiędzy dwoma częściami materaca, jeeej. Ja taka super. Przynajmniej oszczędziłam sobie widzenia tych krzywych mord dresów. Oh, jak pani dyrektorka przepisze z Mieszka ludzi do klasy Hero, to chyba ją zajebie. Zaklepuję sobie tam miejsca i uj, niech się wali kurde. Mam wymagania, no cholera...

Był dzisiaj u mnie Łukaszek, bardzo krótko, ale zdążyliśmy się wytulać. Taaak mi tego teraz brakuje, że ojej. Bardzo się do Ciebie przywiązałam. Bardzo.


Ejejejej. Kc Sylwia. Kc Łukaszek. Kc Ilona. Kc Kandar. Kc Patka. Kc mama.

czwartek, 14 listopada 2013

~ 97





Wypierrrdalajcie wszyscy bo zajebie. Eh, tak zawiedziona nie czułam się nigdy, jest mi tak strasznie przykro. W ogóle nie rozumiem. Dawidek jakoś mógł iść, zresztą. Dzięki mamo, na samym początku chciałam to zrobić, no ale po co... Kurwa, czuję się masakrycznie, do tego jeść mi się chce, ale jednak nie zjem, bo zaraz to w cholerę zwrócę. Albo zrobię ze sobą coś. POTNE KURWA SIE. OHOHO. No i dobra, klnę. Fajnie... Co z tego i tak życie jest bez sensu. WSZYSTKO JEST, mam dość. Pierdolcie się, bo mam dość. I mogę se tu pisać co chcę, bo to moje. Lol. Dziękuję bardzo, ze naraziła mnie pani na tępotę klasy i to całe chamstwo. Jebane brudasy.



środa, 13 listopada 2013

~ 96



Oh, odwrócone zboczone liczby, ohohoho.

SPICA - Russian Roulette


GRAFIT STOSUJE SIĘ DO WYROBÓW METALURGICZNYCH.
Z GRAFITU ROBI SIĘ NAGROBKI.
WĘGIEL KAMIENNY JEST Z WĘGLA I KAMIENI.
GRAFIT JEST BIAŁY.
GRAFIT WYTWARZA ENERGIĘ.


wtorek, 12 listopada 2013

~ 95

Aj. W szkole było wesoło, a ponoć bardzo ładnie wyglądałam według niektórych, jej.
Kocham robic gify na gifyooo, ahhhh. W ogóle to Pani wicedyrektorka okazała się bardzo sympatyczną osobą, bardzo wygadana jest, moja faworytka, oh ♥ Na 99.99% idziemy do klasy równoległej, czyli BTŻ, taka ucieszona ja. Patka do mnie "Wika, weź już ten uśmiech". TAKA RADOSNA, a w tle leci 

Lana Del Rey - Money Hunny Uwielbiam Lamę, ma taki uspokajający głos, hihi. MANI MANI.


Jutro gotowanie, musze uzbroić się bojowo, bo jutro niosę zakupki! HEHE. Chłopacy powinni t robić, wsiury głupie, phi...


poniedziałek, 11 listopada 2013

~ 94

Ajjjj, kocham Cię.
Taki wspaniały, przystojny i świetny. Ajjj. Nie oczekuję od Ciebie nie wiadomo czego, więc po prostu bądź, tul i takie tam... KC Cię.

Tak szczenśliwa ja, jejuuu ~
Byłam dzisiaj do 18 w domu, a potem poszłam z synkiem i żonką na spacerek. Tak milutko, a Kandar taki przygłupi, haha. Przecie wiadomo było. Nie łapię byle kogo za łapki ani nie idę też za rękę z byle kim przez miasto! Haha. Tak Kandar, jestem z Łukaszkiem! I tak, kocham go... No przecież Ci pisałam... Oh, synku.

Mój grzejniczekomomomomokccieskarbiewgletoopienkniepachnieszomgorgazm


niedziela, 10 listopada 2013

~ 93

Mylę uczucia.
W sumie nie powinno mi już na niczym/nikim zależeć, a jednak.

Jest mi psyklo. Byłam dzisiaj z mamą na zakupach, a później siedziałam sobie w samym swetrze i wylegiwałam się na łóżeczku, zimne stópki miałam. Jejuuu, mam taką cholerną ochotę kogoś przytulać i w ogóle, strasznie tego potrzebuję. Tak ostatnio zauważyłam. Chciałabym kogoś kto naprawdę by mnie potrzebował, szanował, kochał i wygłupiał się ze mną, a przy okazji byłby czuły i romantyczny. AHHH, te fantazje miłosne. Nie zaznam tego chyba. Tracę już nadzieję, niestety.

Po 20 byłam z Kandarem na spacerze, jej. Miałam ochotę się wygadać, a jak zwykle nic sensownego nie powiedziałam. Piszę to płacząc, bo to takie cholerne uczucie. Przepraszam.

niech mnie ktoś przytuli


sobota, 9 listopada 2013

~ 92



Wika taka szalona. Hm.
Byłam dzisiaj na zakupach i jestem w sumie zadowolona. Kupione 2 spódniczki, 2 koszulki, sukienka, 2 pary rajstop, KRAWAT W BAŁWANKI, komin i poduszka to dopiero coś. W ogóle to pojechałabym do Sz-na, bo Marek. Tak strasznie się denerwuję, że ojej.

Kolejny dzień przed kompem. Muszę się luzować przed nauką matmy w poniedziałek z Patką.
Jeju, tęsknię.

NIEDŁUGO URODZINY, a ja?
Ja nie mam totalnie planu na nie.
8 osób to tak dużo... Oh borze. CO JA MAM ZROBIĆ?

Jeju, zawsze jak chcę pomóc to ludzie mają to w dupie. No tak. Fajnie.
Ok.

taki biedny mopsik...



Ps. Ładnie pachniesz, wiesz?

czwartek, 7 listopada 2013

~ 91

ta.


UH. Kolejny... Nudny... Dzień...

czekoladki takie dobre, omomo.


NIC NA SIŁĘ, nie? No spoko, ja jakoś nie znajduję znajomych na siłę. Nikt nie musi się ze mną kolegować, lepiej uważać mnie za zdrajcę, oh. Przejmujące.


Mam taką śliczną ścianę, że ojej! Kocham ją i kdjfhjrhgjehgjkrgrhgkfdnjregrh, nazywa się Brzoskwinka (Tak! Właśnie nazwałam ścianę!). Piszę właśnie w Łukaszkiem (on ma pjenkne oczy, kocham je) i w sumie nicz specjalnego nie robię. Luzuję się przy czekoladkach i wodzie mineralnej + Lamce.


Nie wiem, jutro apel, a ja mam takie lipne galowe ciuchy, eee.

Te 15 ciuchów mnie wkurza. Nie mogę nim skompletować.

Ktoś tam na wypo powiedział, że pani powinna kupić sobie sztalugę, a Radek na to: "Kogo?". Oh, tracę wiarę w ludzkość. Do tego od czasu gimbazy nosi te same majtasy, lol.












haha, uwolniłam się!

środa, 6 listopada 2013

~ 90

I mimo wszystko nie zrezygnowałam. Nie umiem.

Wszystko takie monotonne, w szkole dzisiaj robiliśmy jedzonko. Z Patką wylosowałyśmy coś ohydnego, ble. Surówkę z czerwonej kapusty, oh borze, co za okrutne coś. Inni zrobili nawet zjadliwe rzeczy, a posmakował mi tylko brokuł z czymś tam (co to było?). Wesoło się działo podczas "gotowania", Patka położyła jabłka i cebulę na gorącym palniku, haha, a ja się dziwiłam co te jabłka tak nie brązowieją. BEEEKA. Nie spotkałam Łukaszka, a chciałam, phi. Trzeba było ruszyć dupę, a nie... PHI. Czeka mnie niemiecki, oh nie. 80 słówek tak bardzo. OH! Dzisiaj utwierdziłam się w tym, że nic mnie nie trzyma w mojej kochanej klasie. A Pani chyba była zła, y. W dupie to mam, u Hero są takie miłe osoby, że ojej. Bardziej odnajdę się w takim wesołym towarzystwie niż u dresów. Maciek mnie straszył, że dresy nożami rzucają *hlip*




Wybrańcy mi się zmienili, smuteczeg.
W ogóle to żalll, mam dość szkoły i wszystkiego, coraz bardziej wszystko mnie boli.

maj lajf is rolerkoster.

wtorek, 5 listopada 2013

~ 89

JACIE!
Tyle zaległości, haha. Aż tylko przeczytanie książki na polaka, nauczenie się na 2 kartkówki z histry, nauczenie się na 2 kartkówki z chemii. HAHA. Nie dam rady.

Życie jest takie OKRÓTNE (to specjalnie, żeby nie było). Wczoraj w szkole 9 lekcji, ahhh. Czułam się źle, a potem jak wyszłam ze szkoły to najwidoczniej coś mi się pogorszyło. Wróciłam do domu i opadłam z sił, złapała mnie gorączka, gardło zaczęło napierdzielać, potem jeszcze głowa i brzuch. Dzisiaj nie mam ochoty na nic, na kompletnie NIC.


Słucham sobie Lamy i gadam z Łukaszkiem (tak miło, ah).




Tak strasznie chce mi się rysować, aż nie mogę się doczekać mojego nowego biurka. Takie duże będzie! Ładne i w ogóle, ohhhh.


Tęsknię za przeszłością, była chyba lepsza niż teraźniejszość...
Bo cholera, "miłość" ma taki duży wpływ na zachowanie. Kiedy ja nawet nie chciałam, a teraz nie potrafię tak łatwo zapomnieć. Na ulicach jak najbardziej będę unikać TYCH miejsc. Nie mam zamiaru natknąć się na niepożądaną osobę (haha, niepożądaną. no jak najbardziej, nie? damn).

nie cierpię przepłakanych nocy.

Parachute - Hurricane


niedziela, 3 listopada 2013

~ 88

PRZEŻYŁAM! Czaicie?
Byłam u cioci, gdzie zanudzałam, a wczoraj przeniosłam się do Kandara i u niego spałam. Jadłśmy pyszne ciacha za które zapłaciłam ponad 5 zeta, ale było warto! Ciastka warte grzechu. Pisałam dużo z Łukaszkiem, o co Kandar się sapał i piorunował mnie wzrokiem. Kiedy ja lubię pisać z Łukaszkiem (Fistaszkiem, y). Mam taką cholerną ochotę pisać emotki, ale nie zaburzę ładu na moim blogasku. W ogóle to oglądąłyśmy wczoraj i dzisiaj "Pluję na Twój grób" 1 i 2. To chore co tam się działo, przerażające, krwawe i obrzydliwe.

O 18 niby mam iść z Kandarem na spacer, a mi się nie chce. Hihi.
Muszę kupić sobie jakieś ładne buty i spódniczkę. Papa Yatta! *hlip* *hlip*
Tak przeglądam sobie moją listę ulubionych rzeczy i przesłuchuję stare piosenki, aż mi się łzy cisną do oczu.

Jestem taką okropną lamką. Nie dam sobie rady z niczym.

Fabisz, Tłoku - Byłaś wszystkim