czwartek, 31 października 2013

~ 87

ZAJEKURABIŚCIE. HEHZ.

Szkoła nudna, jak zawsze. Przynajmniej była Patka która nie zostawiła mnie! Dziękuję, skarbie.
Pan od EDB jak zwykle musiał coś WALNĄĆ, np. "Stanął i stoi, jak on to robi?" albo "Całe życie idę na rękę!". Borze... Dlaczego. Ja nie mogę, kiedyś umrę ze śmiechu. Ze szkoły wracałam z Alcią i drugą Patką. Jeju, jak ja lubię miłych ludzi. Tacy kochani, puci puci.

Teraz piszę z Iloną za którą strasznie tęsknię, a wczoraj nie chciałam z nią iść po bułkę z grzybem do Lidla (niedobra ja). Piszę też z Łukaszkiem, chyba do tego przywyknę, bo bardzo go lubię. Wbija mi fazę, że nie wyglądam jak gówno, aj onnn... Czo za człowiek, nie zna się. Łysy krzywooki pedofil! ♥

DANDZIOSKA *hlip hlip* Tęsknię za tą rudą pałą, jeju.
Muszę się wybrać w końcu z nią i Iloną na spacerekkk. Porozmawiamy o życiu!

Jakoś tak znowu depresyjnie.
Brakuje mi plasterków na te wszystkie rany w sercu.

Zniknij, proszę.


środa, 30 października 2013

~ 86

Chyba jest dobrze. Co z tego, że rzygać mi się chce. To przez życie! TO WSZYSTKO JEGO WINA. Jego... Jego... Jego.
jego.

Piszę sobie z nowym kolegą, Łukasz ma na imię. Jaki fajny.
W szkole było zajebiście, brzuch napieprzał jak cholera, w głowie mi się kręciło, ale siedzieć trzeba było.
Na pracowni było coś takiego, że pisaliśmy, a ja leżąc na ławce co chwilę pytałam "to już koniec?", "to koniec?", "koniec, prawda?". Wika taka szalona.

nie jestem osobą na którą zasługujesz, więc może kiedyś zapomnę.

wtorek, 29 października 2013

~ 85

zapomniałam?
nie.

Jestem lamką, która już rzygać nie może, bo jej żołądek to chujoza.
czuję się okropnie, stap plizzzz

CZARY MARY

niedziela, 27 października 2013

~ 84

Obudziłam się z wielką rozkminą. Miałam dziwny sen gdzie był jakiś tam tłum ludzi i oni mieli na głowach głowy zwierząt (np. dzika, wilka itp.), nie wiem czemu... No i ja tam byłam z nimi w tłumie. Ogólnie na całym świecie była epidemia zombie, więc ludzie walczyli o przetrwanie, dźgając czymkolwiek w głowy zombie. No mordowali ich, ehehe. Potem jakiś tam psychiczny ziomek, który miał fartuch jak lekarz (tyle, że on był dziwny, upaćkany jakąś krwią) krzyknął do wszystkich, żeby udali się za nim, więc wszyscy posłusznie poszliśmy! Udaliśmy się do jakiegoś dziwnego bunkru, który miał takie strasznie maluśkie wejście przez które nie wszyscy się przeciskali (pozdro grubasy). Przede mną przeciskała się maluśka Alicja, więc nie miała problemu. Ja wchodziłam po niej, ale miałam problem z przejściem, w końcu mi się udało. Do środka weszła mniejsza ilość ludzi niż wcześniej, reszta musiała zostań na zewnątrz (biedni)... Ten tamten gościu psychol zaczął biec i wykrzykiwać, że musimy coś wymyślić. No ok... Szliśmy korytarzami (wyglądało to jak w psychiatryku, wszędzie były kraty i białe okafelkowane ściany), po podłodze walały się flaki i inne wnętrzności, mniam. Ten "lekarz" padł nagle na ziemię i zaczął się nacierać tymi wnętrznościami tak jakby mył się mydłem... Nagle wszyscy znaleźli się w jakimś pomieszczeniu z zielonymi (tak jakby szkolnymi) szafkami, gdzie w jednej  szafce znajdował się zombie, ten świr postanowił go wypuścić, a on taki posłuszny podszedł. Psychol rozkazał mu uwolnić kolejnego z innej szafki, to ten narzygał/napluł (nie wiem, wylewał z japy coś zielonego, soł), drzwi tak jakby się stopiły i uwolniły tego drugiego zombiaka. Po chwili oba zombie zamieniły się w coś dziwnego, jeden wyglądał jak niebieskie pako, a drugi jak pomarańczowe pako, tylko, ze oba miały oczy i ogólnie twarze, rączki i inne szczegóły. Tłum postanowił, że mając takich dwóch "bohaterów", wyjdą na dwór zmagać się z tamtymi zombie na jakimś tam placu... Wybiegliśmy wszyscy z budynku. Ja z Alicją, Heroinką i jakimś gościem skierowaliśmy się do kościoła, który wyglądał jak taka mała wychudzona wieżyczka (TAK, WYCHUDZONA), tam znaleźliśmy jakiegoś gościa, który nam powiedział, ze to już koniec (ale z czym?). Wyszliśmy stamtąd, kierując się pod jakieś drzewo. Nagle zauważyłam, że spośród "ludzi" wyróżnia się jakaś koleśka, która miała najpierw różową sukienkę, a jak jej powiedziałam "ładną masz sukienkę", to zmieniła ubiór na szorty i koszulę w kwiaty (dlaczego?). W końcu skapnęliśmy się o co chodziło gościowi z kościoła, zombie zamieniły się znowu w ludzi i wszystko było w porządku. Ciekawe czy to dlatego, ze mieliśmy dwa kolorowe pako... Mniejsza, staliśmy tak pod tym drzewem i nagle Hero mówi do mnie: "Wiktor umawiał się z kobietami w barach". O CO CHODZI. O COOCOCOCOCOCO O CO. Koniec snu!

Udzieliło mi się chyba po oglądaniu The Walking Dead. Matko.
Dzisiaj zmarnowałam cały dzień na American Horror Story Asylum. Jestem z siebie dumna, nie uczyłam się do fizyki, a oglądałam serial! Brawo ja.

Budyniek jest lepszy niż jakikolwiek mężczyzna, ah. Tylko nie potrafi zaspokajać (nie dopisałam słowa "seksualnie", więc sobie nie kojarzyć, zboczeńce).

Lana Del Rey - Noir

sobota, 26 października 2013

~ 83

Hm. Śniło mi się dzisiaj, że Pan W był u mnie w domu z jakimiś ludźmi i dewastowali mi domek (przy okazji mój rysunek na ścianie), ja widząc ten mój rysunek zaczęłam płakać i klnąć na niego gdzieś tam w kącie... On przyszedł na czworaka przez drzwi drzwiowe (jak, skoro był w pokoju?), tłumaczył mi, że on nie wiedział i w ogóle zazdrościł mi tego rysunku (e?), przeprosił i mnie przytulił, a jak już byliśmy przytuleni to tak z dobre pół godziny, bo nie chciałam puszczać (to zrozumiałe, haha). Aż w końcu powiedział coś typu "Wika, nie powinniśmy, nie teraz". SPOKO, ten sen był dziwny, ale cieszę się, że on mi się śni! W końcu.

Co dzisiaj zamierzam robić?
Idę o 11:25 z Helenką i Iloną na spacer, a później o 17 lecę do Kandara na "urodziny". Dzień pełen wrażeń się szykuje, jeeej.

TURUTUTUTU KEN TACZ DYS.

ściana

ja artysta, loffki.

Low Roar - Tonight, tonight, tonight

piątek, 25 października 2013

~ 82

Kolejny monotonny dzień! Oh, grejt.
Byłam dzisiaj z mamą w lumpie i kupiłyśmy sobie znowu ładne rzeczy. Jejuuu, nigdy mi się to nie znudzi, kocham zakupy.

A PRZYSTOJNEGO KELNERA BRAK. Wika załamana... Mama mnie pociesza i mówi "może będzie w następne wakacje, Wika". Dzięki mamo... TRACĘ NADZIEJĘ. TAKI PRZYSTOJNY SERHGTRSJHTRJSRJRYJY.

Wczoraj siedziałam sobie sama na tej zajebistej huśtawce, która jest naprzeciwko szpitala. hehe.
Jak zwykle ktoś już musi dewastować... Jacyś kolesie sobie siedzieli i pili piwa, kurwowali też. A ja sobie spokojnie siedziałam, pochlipując ze smutku. Mp3 jest takie kochane, towarzyszy mi cały czas, kochane ♥

Na ścianie narysowałam nagą koleśkę, mama pozoliła, bo remont. Czemu ludzie uważają, że jestem zboczona? Przecież cycki są super!

Mam zamiar przepisać się do klasy Hero, moja mnie wykańcza. Ci ludzie są tacy bezczelni... Nawet "hej" nie potrafią odpowiedzieć, idioci. Zawsze idą na papierosa, więc nie mam z kim gadać. A KANDAR JEST PRZYMULONY, więc nie zawsze kontaktuje. Rozmowy z nim nie są zbyt kreatywne... No oprócz tych ludzi jest jeszcze w miarę ogarnięta Marta i moja kochana Patka. Kurde... ale chciałabym być w klasie z Hero... Kciuk, Alicja i Ci wszyscy mili ludzie, którzy się tulą. ANO I GOŚCIU Z HEŁMEM! Mini NK! Haha.

chcę się poczuć odrobinkę lepiej niż dotychczas. uczucie smutku towarzyszy mi codziennie, a łzy? one chyba przyzwyczaiły się do tego, że tak często lecą.

Dzięki Helenka!
JESTEM CZARODZIEJEM.

Miałam dzisiaj dziwny sen w którym była Hero, jakiś gościu i ja. Ten gościu do Hero coś typu "To mam jej powiedzieć?" (w sensie, że mi) i zadzwonił budzik, a ja się niczego nie dowiedziałam.

czwartek, 24 października 2013

~ 81

Za chwile przecież umrę... Nie czuję się w ogóle na siłach. Nie, ja się w ogóle nie czuję, nie tylko na siłach...
Dramatdramatdramat.


Męczę się głupimi myślami przez co boli mnie dosłownie wszystko.
O K R O P N O Ś Ć. Damn.

Remont mnie wykończy, marznę, a tych robotników nie ma nawet w pokoju, y.... DZIĘKI WAM.

Szkoła to dno.
A przez nią dostaję kanionu.

Mleko + tlen = Kefir
ahaha, o żal. ktoś miał fajną odpowiedź na teście z bio.
A pan od EDB jest dziwny "śliska sprawa", "urwałem jej głowę, bo tak...".

Chcę stąd wyjść.

środa, 23 października 2013

~ 80

Jestem tak cholernie wściekła na własne wybory. Bo co by się niby stało jakbym była lepsza? No cóż... Może tak ludzie bardziej by mnie lubili, może bym się dostała do Mieszka, może miałabym świetne i łatwe życie w obecności ludzi których lubię? NIE. Nic mi nie wyszło. Jakoś tak nawet się nie staram, żeby było dobrze. Nie cierpię tego, że nawet nie potrafię się postarać. Nawet inteligentna nie jestem, łał... Tak strasznie tęsknię za gimnazjum, za Iloną, Sylwią, Dandą, Heroinką i w ogóle za tymi wspólnymi chwilami. Z samym Kandarem nie jest źle, ale po prostu za pewnymi sytuacjami tęsknię i jest mi po prostu przykro. Zresztą myślałam, że jak pójdę do technikum to zapoznam nowych yyy "przyjaciół", właśnie poznałam tak, że jedna osoba powiedziała "X jest fajna, ale nigdy nie będziemy się przyjaźnić, nie jesteśmy sobie pisane. To samo myślę o Tobie". Spoko, spoko, spoko... Mam ochotę uciec stąd daleko z wódką w ręku, haha.


Nie chciałam tego, ale tak jakoś wyszło i nic na to nie poradzę. Chciałabym inaczej, ale się nie da. Niestety.
Wszystko jest takie skomplikowane... A pisze to dziewczyna, która gówno wie o życiu, bo ma 15 lat... Jeszcze pewnie wiele mnie zaskoczy, a ja już się przejmuję czymś takim. Łał.

Ale tak konkretnie: Jesteś wszystkim.

wtorek, 22 października 2013

~ 79

Musiałam, haha.


Pomimo 9 lekcji dzisiejszy dzień wygrał wszystko. Tak miło i w ogóle.
Przyszłyśmy z Patką tak samo ubrane, haha. Pani S. powiedziała, że wyglądamy jak siostry, a ludzie się dziwnie patrzyli, ojojoj. Pogodziłam się z Martą i było bardzo fajnie. Tak się cieszę (matko, notki bez emotek są takie bezuczuciowe, ale obiecałam sobie, że nie będę ich tutaj pisać...). Po szkole poszłam do Kandara, a on mnie nakarmił, jej! Obejrzałyśmy horror "Obecność", który był w miarę oglądalny, w sumie nie straciłyśmy nawet czasu. Po 17 coś poszłam do domu i zjadłam kurczaka. Jakoś około 20 wybyłyśmy z Kandarem z domów i polazłyśmy na miasto (ostrrre melllo). Idąc sobie jakąś tam ulicą, zaczepił nas jakiś ziomek (Daniel), spytał o drogę do Lidla (wow), naprowadziłam go mniej więcej, a gdy powiedziałam "skręci Pan tam i tam", to powiedział, że nie jest aż tak stary, przedstawił się i pocałował nas w rączki, yyy. Ok. Tak jakoś udałyśmy się na nowy plac zabaw, a po DOJŚCIU tam szalałyśmy my krejzolki.

Puste wyobrażenia wracają. A ja byłabym taka dobra...
Czemu on taki jest?


poniedziałek, 21 października 2013

~ 78

Wypad do Szczecina jak najbardziej udany, hehe. Szczególnie jak ma się na wydanie tyle pieniążków, które się niestety nie mnożą (a szkoda!). Butów nie mam, ale co tam, przeżyję. Dzięki Ci Patka za miłą atmosferę i ciekawe rozmowy + udawanie pewnej osoby i mówienie "co byś zrobiła beze mnie". Jutro historia, a ja nie pamiętam jaki był film do obejrzenia, y. Trudno. Szczęśliwe, zadowolone, pełne życia! Zaraz przyszywam sobie przypinki do plecaka, TAK! Kupiłam plecak! Super.

Był, a już go nie ma. Pewnie zauważył, że ja jestem albo poszedł uczyć się podrywów. FLIRTY TRZEBA SZLIFOWAĆ, CNIE?
Pachnę sobie malinkami czy tam truskawkami. Mam taki zajebiście ładny balsamik do ciała.

Zaraz ustawię to na dzwonek, jaram się, haha. Pan od EDB mnie zainspirował i w sumie mokry pan W, haha, o loool.

Idę spać, bo na musk mi pada...
Szoda.
Y.
Ok.

I'M  TO SEXY!

z każdym dniem ból się nasila.

niedziela, 20 października 2013

~ 77

Runaway - Yeah Yeah Yeahs

mówiłam, że ją znajdę?


Tak jakoś mi przykro... Wiedziałam, że tak będzie, ale bez sensu się łudziłam, ze jednak jest pewna malutka szansa. Twierdziłam, że jeśli dam z siebie jak najwięcej to wszystko pójdzie po mojej myśli, ale tak się nie stało. Co zrobiłam źle? Jestem okropna? Ale dlaczego... Uciekałam w świat wyimaginowanych myśli. Pewnie teraz widząc go na ulicy, będę starała się zakryć twarz, aby nie zauważył takiej żałosnej mnie. Nogi mi się ugną, nie dam rady uciec. Zginę, pochłonięta smutnymi myślami. Aż w końcu zapomnę...

Uah! Tak szybko minęły te dwa dni wolnego. A już jutro Szczecin z Patką, nie mogę się doczekać.
NO NIE. Gościu od remontu przylazł. Chyba lubi mamę (jehehehehehehehe). Ma okropny charakter, a i tak ją lubią ludzie, zupełnie jak mnie, szok.

I'm still loving you.



sobota, 19 października 2013

~ 76

Dzień zapowiada się nijak.
Mam dość ludzi, hehehe.
Moja twarz bez mejkapu - to boli. Oh noł.

No właśnie! Nie wiem czy już mi się nie znudziły zabawy w "miłość"...
HAHAHA.
To nie poddanie się, a danie tej drugiej osobie szczęścia. Chyba tak byłoby lepiej, nie musiałby martwić się moim złamanym serduszkiem, nie?


Edit.
Cały dzień to remonty *hlip*
Kupiłam sobie dzisiaj sukienkę, jej. W ogóle to chyba schudnę tak, żeby jeszcze bardziej wystawały mi kości miednicze, mniam.

DZISIAJ JUŻ NORMALNIE SIĘ UMYJĘ!
no, bo nie w misce, oh borze.

piątek, 18 października 2013

~ 75

W końcu w domu!
NARESZCIE!
Ale co się głupio cieszę skoro nawet wysrać się nie mogę. Oh. Chcę już normalnie czysty i wyremontowany domek.

Ano. Muszę coś napisać, bo nie daje mi to spokoju.
Ja jestem osobą pokojową, nie cierpię konfliktów... Więc nie rozumiem też zachowania "innych", a tak konkretnej jednej osoby. Tak, to do Ciebie. Jenyyy... Słuchaj, ja także nie szukam "koleżanek na siłę", bo na prawdę mnie to nie rajcuje. Z dobroci serca próbuję pomóc Ci z problemami (nie, nie tylko Tobie), nie jest to nachalne. No bo cholera, jak ma się zachować dobry człowiek, patrząc na ludzkie cierpienie? Zamknąć się i nawet nie próbować? Ja raczej nie pochwalam czegoś takiego, bo jak dla mnie to taka osoba jest nic niewarta. Więc proszę Cię, przemyśl swoje zachowanie. Czy ktoś w stosunku do Ciebie zachowuje się chamsko i niemiło? Jeżeli ja mam jakieś osobiste problemy, to owszem, nie mówię o nich nikomu, ale też nie wyżywam się na innych mówiąc takim wulgarnym tonem. Mam tą nieliczną garstkę znajomych i przyjaciół, są to osoby wartościowe, miłe dla mnie - dla takich osób zrobiłabym raczej wszystko. Nie wiem... Znowu przejechałam się na ludziach, nie powinnam Cię tak szybko oceniać, bo tylko mnie zawiodłaś. Nie znam Cię zbyt długo, ale jednak myślałam, że jesteś dobrą i miłą osobą, taką, która jest stanowcza i potrafi doradzić w każdej sytuacji. Na prawdę miałam takie wyobrażenie. Ale cóż, to tylko wyobrażenie, a nie rzeczywistość. Być może masz trudny charakter, ale wiedz, że swoim postępowaniem tylko ranisz innych. A przynajmniej ranisz właśnie mnie. Bo generalnie Twoje ostatnie zachowanie bardzo mnie zabolało. Jestem otwarta na ludzi, więc przemyśl sobie wszystko i nie wiem, nie każę Ci klęczeć przede mną, ale z grzeczności powinnaś coś zrobić.

2 dni spędzone u Kandara to bardzo dużo, łohohoho.
A w poniedziałek Szczecin ♥

Tak, mam PROBLEMY miłosne, problem?

wtorek, 15 października 2013

~ 74

Dzięki...
Nie rozumiem takiego zachowania, ale cóż. Inni momentalnie zapominają, a mi później przykro.
To boli. Tak trochę.

Dzięki za dzisiejszy nocny Spacer, kc was ♥

Ideały nie istnieją...

poniedziałek, 14 października 2013

~ 73

Siedzę, żałośnie płacząc.
Łzy wypływają mimowolnie pod wpływem tak ogromnego bólu.

Dzisiaj było pasowanie na techników żywienia i hotelarzy. Fajnie było, tak o.
Po szkole byłam z Hero na zakupach, żeby kupić coś Kandarowi. Wow, kupiła sobie stanik za około stówę, ła... Jak się ma cycki, to można kupować takie staniki. Ja się pewnie nie doczekam, y.

Po 19 poszłam z Kandarem na spacer. Wdepnęła w kupkę, haha. Spotkałyśmy Mongoła po drodze i płakałyśmy ze śmiechu... Hehe.

Jakim cudem tak bardzo boli? Przecież mam grunt pod stopami, wszystko jest dobrze...
Więc dlaczego?

Adrian jest brołken fejsem.

to koniec ~

niedziela, 13 października 2013

~ 72




KATARZE - won! plzzzz plz.

Moja mama jest dziwna, jara się tą śmieszną Chorwacją.
A ja mam nadzieję, ze jest taki niecały 1% szans na to, że on pojedzie. Jaaacie. O jaaacie.
Haha.

Moje wyznanie będzie upokarzające, strasznie. Stlasnie stlasnie.

JEJ. Na 2/3 dni muszę wynieść się z domu. Fajnie fajnie, nie powiem, że nie. Wcale mi się nie chce. Nie lubię spać u kogoś w domu tyle czasu. Chyba, że ten ktoś jest wtedy sam w domu. TAK! Nie lubię rozmawiać z osobami starszymi, które mają np. 30 lat. Oh borze.

Wyjdę stąd! DALEKO! DALEKO!
Nie, Ilona. Nie pójdę w kierunku niemieckiego rynku. Nie cierpię tej ulicy. Szczerze, nie cierpię!
sjfkrejgswjdhjkewgfh, tak ze względu na niego!

Znika. Pojawia się. Znika. Jest. Nie ma go. Znika. Pojawia się. Nie ma. Jest. Nie ma. JEST.
A ja i tak nie jestem w stanie napisać głupiego "hej", bo boję się ostrej reakcji "i tak Cię nie kocham" - taaak, to zabawne, ale boję się.

Hm. Co by tu jeszcze... Mam paznokcie podobne do mojego tła na blogasku, ła, kja i wgle.

OH. Jutro pasowanie. Fartuchy. Mr. Groźnie, niebezpiecznie, segzualnie.

Byłam dzisiaj sama na spacerze. Wow. Doszłam aż do basenu północnego, godzinę później zawróciłam do domu, ale po drodze zaszłam do Netto po chleb tostowy i pałeczki do uszu (mejkapy same sie nie zrobio). Później napisała do mnie Ilona coś w stylu "chodź po mnie", to poszłam. Ta piczka mnie wykorzystała, chciała iść tylko po masło orzechowe, wrrr. Jakoś jak wróciłam do domu, to zadzwoniła Marta i powiedziała, że chce z kimś pogadać, to poszłam. Jakoś rozmowa z Martą poprawiła mi humor. Jakoś tak mi lepiej, dziękuję.

jkfdhsjhkdsjfhsj, mam tak cholernie mieszane uczucia...

sobota, 12 października 2013

~ 71

Wesoło.

To wszystko urojone, prawda? A ból to tak naprawdę iluzja. Nie czuję, że czuję, hehe.

Chorwacja coraz bliżej...
Bliżej...
Hehz hehz.

Jak mnie jarają męskie ramiona. To takie pociągające w uj.

Byłam dzisiaj na zakupach i stwierdzam, że mam super błyszczyk o smaku (TAK O SMAKU) jabłecznika, mniam.

Nie mam siły na nic, katar mnie męczy.
OHTGNJDFJGKG BORZE! MUSZĘ IŚĆ DO SZPITALA!
DO SZPITALA!
IJOIJOIJO!

pomocy.

piątek, 11 października 2013

~ 70

"TO WSZYSTKO TWOJA WINA!" - matko, utknie mi to w pamięci, haha.
Kurde, dzieci są faktycznie dziwne.

Dzień spędzony na wesoło, nie powiem, że nie.
Poprawa z matmy, przedsiębiorczość, anglik, bez wf-ów. Lajcik.
Po szkole wpadła do mnie Julita, pogadałyśmy sobie i było w sumie ok. NO JA NIE MOGĘ. Jak można nie uważać, że przystojny kelner jest PRZYSTOJNY? lol. Przecież to takie oczywiste. Trzeba iść do Sonaty na herbatkę! Podaną przez niego, ahhhhhhhhh. Ciekawa jestem ile ma lat. Pewnie jest gejem albo ma dziewczynę, dslkfdrgdsh, oby nie.

Około 19 poszłam z Patriszją na y "spacer", podeszłyśmy do Marty, ale nie mogła iść, smuteg. Umówiłyśmy się tak, że my z Pati pójdziemy do Lidla, a Marta przygarnie nas potem do domu. Odlkfjlkjghdjfs, ma tak milusio i przytulnie, tak fajnie zajebiście, jej! Spędziłam miło czas, bardzo miło. Dziękuję.

Ellie Goulding - Halcyon Days

kocham Ellie, chcę jej płytę.

You my everything.

czwartek, 10 października 2013

~ 69

HAHA. 69!

Nadal smutno.
Wika poetka, wierszy jej się pisać zachciało, hihi. Ale jak się to czyta, to aż serce boli.
Kurde, muszę sobie radzić z problemami.

Daughter jest cudowna, kocham jej głos. Chcę jej płytę.

Koszulka z napisem "życie" jest taka życiowa. Życie lubi...

Jebbbbany.

This hurt my heart.

Szkoła to dno.
Umieram.

Jutro matma, a ja nie umiem, bo Shingeki i SlendyTubbies...
Dzięki, Kandar!

środa, 9 października 2013

~ 68

Siedzę i rozmyślam czy napisać czy nie...
JOŁ.

Kocham Cię tak, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak mocno. Każdego dnia siedzisz mojej głowie, jest to na swój sposób uciążliwe, ale jednak przyjemne, bo to Ty. Rano na mej twarzy gości uśmiech, wystarczy tylko pomyśleć o Tobie i wszystko momentalnie nabiera barw. Nie potrafię tak z dnia na dzień powiedzieć "Nie kocham go", byłoby to kłamstwo. Kocham Cię jak nikogo nigdy, ani razu nie zależało mi tak jak teraz. Mam taką cichą nadzieję, że otworzysz dla mnie swoje serce i dasz się pokochać jeszcze mocniej. fghklllljdjdkghjkshfjdg, DUPA. Nie cierpisz mnie.

W szkole było całkiem wesoło. Popłynęliśmy dzisiaj na Warszów, gdzie jest jakiś tam śmieszny gabinet czegoś tam medycyna lalala, pani od badań podpisała nam wszystkim (dziesiątce osób) książeczki sanepidowskie i mamy to uż w sumie z głowy. AHAHA, Kandar musi sobie płynąc sam przed lekcjami. Nasza pani jest kochana, po raz drugi zwolniła nas wcześniej i skończyliśmy po 12, jeeeej. KCPANI. Ogólnie to szkoła dzisiaj była lajtowska, ale tak czy siak to szkoła, ona zabija...

Mocne argymenty?
Dobra gadana?
Muszę to wygrać... Musze dotrzeć do Twojego serca, czaisz?
DAM RADE, BO JESTEM SILNA!

ułatwił mi sprawę, poszedł sobie ♥

wtorek, 8 października 2013

~ 67

NAŁADOWANA POZYTYWNĄ ENERGIĄ JA.

W szkole był znowu zapierdziel. Na polskim miałam praktycznie łzy w oczach, a na matmie prawie zeszłam na zawał, kiedy pani powiedziała "do tablicy numer 18" (mam 17, luuul). Obejrzałam calutkie 6 sezonów Skinsów i jestem z siebie dumna. PŁAKAŁAAAM. Matko, nawet taki odmóżdżający serial potrafi doprowadzać do łez.

Przez Szejna mam pozytywną energię!
bo wygląda jak Wektor?
Ależ skąd!
jasne.
NO TAK!
weź nie kłam, lol.


poniedziałek, 7 października 2013

~ 66

dkfjeklhgjhrjkrthj, zmęczona.
Tak cholernie, w uj...
LOL OMG.

Dzisiaj był taki tragiczny dzień, że masakra. Hm, odwołali nam fizykę i nie mieliśmy pierwszej lekcji. Szkoda, że tylko ksiądz wiedział o zmianie i przyszedł godzinę później, a my musiałyśmy sobie siedzieć i czekać aż minie te 45 minut. jhgkhgkjhjdkthyn, a ja nie potrafię racjonalnie myśleć, lalala. Na niemcu był w miarę ogarnięty sprawdzian. Na działalności była kartkówka też w miarę prosta, ale po niej już nie potrafiłam się skupić na niczym. Mam w myślach tylko Ciebie i to boli, jak cholera. Siedzenie do 16 w szkole pierze mózg. Centralnie. O! Byłam na matmie przy tablicy i czułam jak nogi mi się trzęsą, super! FAJNIE!

Boję się jutrzejszego dnia, tak strasznie boję się każdego kolejnego dnia.
Zrobiłam polaka, jeee... A TERAZ SŁUCHAM SALVAME, y.

Nie mam siły do życia. Whatever.

Shane Harper - Dancin' In The Rain

niedziela, 6 października 2013

~ 65

Nie chciałam narzekać, ale ten materac jest taki malusi... Jak rozłożę ręce, to leżą na podłodze, pozdro. No trudno. Jakoś dam radę.

O 14:30 mam być u Marty, żeby nauczyła mnie matmy. Kiedy ja nie chcę... Tak samo nie chcę niemca i chemii, o lol. Właśnie, z chemii nie pisałam tej śmiesznej kartkówki, więc na bank mnie zapyta. Boję się.

Nie chcę rzucać szkoły (jak to moja mamusia mówi), mam ambicje! Muszę mierzyć wyżej... Widzisz, staram się, głupku...

Słucham takiej fajnie dołującej piosenki.
Nikt nie lubi Ciebie i mnie ~


The Perishers - Nothing like you and I

Szkoła kompiluje życie, uczą nas tam bezsensownych rzeczy. LIPNIE.

Idę zjeść rosół. Muszę dzisiaj tyle zrobić, że masakra...
Trudno... Tylko czekać na kolejny weekend. A za 2 tygodnie Szczecin!

haha, Ilona, rozweseliłaś mnie.

edit.

W końcu nie poszłam do Marty pod wymówką "nie mogę zejść z kibla". Trochę to przekręciłam, bo boli mnie tylko brzuch od okresu. Ojeju.
Jenyyy, komp tak uzależnia... Usiadłam około 13, a jest godzina 18:45. Do tego nie nauczyłam się do niczego, jej. Moje życie, moje wybory - będę żałowała tych zmarnowanych godzin? Heh, zobaczymy...

Mam nadzieję, że moja mama dobrze bawiła się na "spotkaniu". Ta to ma szczęście. Jest bardzo ładna jak na swój wiek, bardzo mądra (no w niektórych kwestiach niekoniecznie) i zajebista, a faceci do niej lgną. Też bym tak chciała. Mam już 16 lat, a i tak mało kto na mnie spojrzy. Fajnie. Nieważne, nie zależy mi na chłopakach, a konkretniej na jednym... Muszę to wreszcie ogarnąć, bo już nie myślę na trzeźwo.

Rano pouczę się do niemca, a na chemię wezmę głupią kropkę (o ile można).

POWODZENIA WIKA W ŻYCIU!
TAK TRZYMAJ!
MARNUJ JE PRZED KOMPEM!
PRZYSZŁOŚCI NIE BĘDZIESZ MIAŁA, GŁUPIA!

hihi, postanowiłam mieć chude nogi.

sobota, 5 października 2013

~ 64



Podczas oglądania Innej... napadła na mnie telefonicznie Danda. Aż kurde nie chciałam odbierać, ale dobra, jestem miła, więc odebrałam. Otóż Danda nasza kochana wyciąga mnie i Ilonę na eee yyy "spacer", spacer w mróz i zawieruchę... No pewnie. To o wiele lepsze niż siedzenie w cieplusim domeczku. Danda naruszyła moje domowe bezpieczeństwo. DAMN.

Mieliśmy iść na pizzę, ale ktoś jest bez kasy. KTOŚ kto nas wyciąga z domeczków. KTOŚ kto nie wie co to spokój. Niech Cię Danda...

Cieszę się, że ktoś w końcu o mnie pomyślał! Tęskniłam za takimi sytuacjami... Heh. To co kurde narzekam...

Wciąż kocham.

piątek, 4 października 2013

~ 63

Dom.
To chyba jedno z najulubieńszych miejsc człowieka. W domu jest tak cicho... bezpiecznie... miło... przytulnie.
Nie, żebym chciała ciągle w nim siedzieć, ale naprawdę lubię swój dom.

Wczoraj po prostu wybuchłam, nie wytrzymałam. Rozpłakałam się tak, że nie mogłam przez pół nocy się uspokoić. Eh. Jest ze mną tragicznie, nie cierpię takiego stanu. Zresztą w głowie mi wiruje, haha. A do tego rano zwijałam się z bólu brzuszka, kochane. Mam ochotę rzygać, ale ile bym nie klęczała przy kiblu to nie mam zamiaru wywoływać tych wymiotów. Skoro nie mogę, to odpuszczam. Może potem... Oby nie.

Jest mi przykro, ale przynajmniej odzyskałam Marka. Jaka ulga.
Cieszę się chociaż z tego. Niestety nie mogę mu pomóc...

Ciekawe ile osób zainteresowałoby się mną jakbym zniknęła z ich życia...
Haha.


czwartek, 3 października 2013

~ 62




Suchoklates bez cycków.


Ej... Chudnę. Przez nerwy. Tak? Ale jakie nerwy... No właśnie nie wiem.
Mam jutro badania w przychodni. Chyba nie chcę iść do szkoły, bo zaniemówiłam i do tego świat wiruje.
WIRUJEEE BZIU BZIUUU ~

21 dniem wolnym od szkoły, jak super! Będzie Szczecin, będzie zajebiście!
Dziękuję...
powoli dostaję sił...
powoli.




środa, 2 października 2013

~ 61


Sheee's so hiiiiigh ~

Omgomgomg. Gardło mnie boli. Omg omg omg.
SYLWIA WIELKI CYCEK NIOHNIOH. Trzeba było nie zaczynać z suchoklatesem.

Zaraz idę pobiegać, przydałoby się trochę poćwiczyć nad sobą, cnie, cnie.
Dyszę jak dziadek, booli. Suchoklatesy też może coś boleć.
A mama mnie oszukała. Powiedziała, że jutro idę na badania... OKŁAMAŁA MNIE. Powiedziała, że idziemy w piątek i, ze to trwa tylko parę minut. Załamana Wika tak bardzo...

Chce jechać do Sz-na spotkać się z Markiem i Kubą. Jej.

Bolom mnie cycgi.
CO.
Przecież jestem suchoklates... Boli mnie klata.

CHCĘ ZIMĘ.




wtorek, 1 października 2013

~ 60



Tęsknię.
Cieszę się, ze złożyłam Ci te głupie życzenia. Tak, może i to chore, ale cieszę się z takiego głupiego gestu.
Chcę dostać wymarzony prezent na urodziny, spełnisz to? Proszę.
Głupio by było wyznać miłość w urodziny... Hehz hehz, a jego mina po powiedzeniu, że mam urodziny... bezcenna. Kurde, może tak zrobię. Ale najpierw chcę spacer. Czemu źle się czujesz? Może się mnie wstydzisz? Co? Hm? Hę? Huh? To by było w pewnym sensie urocze... Ale wiedziałabym, ze cokolwiek do mnie czujesz. Ciekawe co czujesz. Cieszysz się, kiedy napiszę? Tak mnie to zastanawia. Pewnie się nie cieszysz, bo mnie znać nie chcesz. Raaanisz... Zechcij mnie uszczęśliwić tak jak ja chcę to zrobić, proszę? Zaakceptuj moje uczuciaaa, lalala la laskjdaldsklkjf.

Jutro idę do szkoły, oh jaka szkoda. Kurde, byłam dzisiaj u lekarki. Dała mi skierowanie na badania. Tseba będzie zrobić siusiu do pojemniczka i oddać krefffkę. Ojć. Ciojć. hohoho.


WIKA NOSI SUKIENKI. To nieprawdopodobne.

W maju szykuje się zajebisty czas, bo Chorwacja. Cieszę się, że jadę z wami. Znowu *serce*
Chciałabym zapytać go czy też by pojechał. Ale byłoby zajebiście, nioh nioh.

hahahaha, zapomniałam, że Kacperek też jest chłopakiem. Czo ze mnie za muuuł. haha. o kurde, ha, haha. hehz hehz.


Chciałabym powiedzieć: "Pełna życia! Zajebiście wypoczęta! Gotowa na nowe wyzwania w szkole! Zajebiście ogarnięta nauką!", a jedyne co ja mogę powiedzieć to: "Jest tak kijowo... Tak do dupy... Żyć się nie chce, oh borze..." - WIKA PEŁNA OPTYMISTKA. *hlip*