niedziela, 22 grudnia 2013

~ 110

Jeju, TYLE się wydarzyło! Oh. Życie takie interesujące, napiszę ostatnie tygodnie w skrócie.

Kandar przenosi się do mat-geo-wosu, ja mam zagro z chemii i fizy + jedyneczka z matmusi, tak bardzo lovkilovki ♥ Hm, dostałam Murzyna Albinosa (to telefon jakby co, lol) i się bardzo z niego cieszę. Z Łukaszem jest bardzo dobrze, wczoraj maltretowaliśmy żelki haribo, oh goddd. Nie wiem co by tu, często służę za psychologa i chyba mi to wychodzi, bo mam wpływ na ludzi, oh.

W klasie robiliśmy sobie prezenty i było całkiem ciekawie, te brudasy ubrały jeansy!!!!111!!!!!!!11111!!1 Czaicie?! Ano, dostałam ładny prezencik od Kandiego i dużą czekoladę od Karola ♥♥♥ Luv ya.

W ogóle to jutro z rana już jadę do rodzinki. CHEMIA I FIZYKA TAK BARDZO <3
Jejujeju, nie chcę zaliczać 3 przedmiotów, Boże pomóż! Mam nadzieję, że dam radę zostać tylko z 1 z matmy na to półrocze, błagammmm.



Robię sobie gify, joł. ?ja w pomarańczowym sweterku tak bardzo ~~
CHCĘ PRZYPINKI AWA WAWAWAWA AAWWW

jestem misiem, joł

piątek, 13 grudnia 2013

~ 109

Ostatnio opuściła mnie wena, więc coraz mniej pisze tutaj. Chociaż nawet... Po co? Przecież i tak nikt tego nie czyta, hehe.

Na jakimś tam polskim Kandar zamiast "Sofokles" napisał "Sofoklates" i pani mu podkreśliła to i napisała "kto?". Heh. Borze, zaczęłam to tydzień temu, a kończę teraz. TOTALNY BRAK WENY.

Jakoś to, że mam 1 z chemii, matmy i fizy mnie rusza, boję się. Pani od chemii to picza, nawet nie powiedziała mi, że mam jakieś niepisane sprawdziany, a na karcie z ocenami żadnych nb praktycznie nie miałam, soł, dziękuję. Poprawi się do marca, no nie? DAM RADĘ!

We wtorek zaspałam do szkoły, śpiąc do 14, jeju, to trzeba być mną. Obudziłam się z totalnym bólem głowy i wzięłam się za sprzątanie. Ja tak bardzo jak Levi ~~ Oh, a co do anime... Olałam je totalnie, nie wyrabiam z niczym. Chociaż siedzę tylko przed kompem i tak zlatuje czas, marnuję go! W ogóle to biorę się za siebie, bo rzygać mi się chce jak widzę to co jest w lustrze. Tak smutno, ojojoj. I może coś jest w tym co gada Ilona. Czuję jakby skurczył mi się żołądek, wczoraj ledwo ruszyłam obiad i coś mi dalej to nie wchodziło, ehhh. Chyba mam jakiś problem ze sobą, co ja w ogóle odwalam, he?

Ostatnio jest tylko źle źle źle i jeszcze gorzej.
Wyczekuję świąt ~~ Byle do 23. Byle do ferii. Byle do wakacji. Byle bym zdała.

środa, 4 grudnia 2013

~ 108










Jeju, nie mam na nic czasu... Muszę w końcu uporządkować życie, bo totalnie je marnuje.
W szkole jak zawsze, zagro z matmy się zrobiło, oj. Hm, w związku? Jako tako, kochamy się i jest luz. Relacje międzyludzkie? Zabite? Chyba nie skoro dogaduję się z Kandarem, ale co z tego skoro chcę roztrzaskać paru osobom łeb, no nie? To chyba nic...

Dzisiaj Kandar sobie gotował dobre potrawy z ziemniaków, jomi. A mi się chciało spać na pracowni, Ci debile stwierdzili, że w klasie nie mają dziewczyn, ok. Picze jedne. Hmmm, nie wiedzieli nawet jak się robi gotowane ziemniaki, no jaki żal, mam ich dość. Zostanę prezydentem i za taką tępotę będzie grozić kara dożywocia w więzieniu, oh. Wgle mieliśmy losowanie, bo komuś się zachciało prezentów w klasie. Miałam na początku dzika, ale zmieniło się to na Julitę (bo Radek... gr), przynajmniej to nie dzik, pocieszające.

Zakochałam się. Świąteczne rzeczy są przepiękne ♥♥♥ A sama zima cudowna, co z tego, ze lodówa, ważne, ze bielusieńki i świeży śnieg. No i sanki! Romantyczne gluty z nosa podczas spacerków ~~ Suche usta <33 Kurta jak dla bałwana ~ Gorąca czekolada, niach <3 Sweterki w renifery i śnieżynki! Pierniczki... Rajstopki ~ Pierogi i barszcz na wigilijnym stole ♥ Jeju, zaraz dostanę orgazmu od tego natłoku szczęścia przedświątecznego.

Marzy mi się xbox, byłabym strasznie zadowolona jakbym go miała ♥

piątek, 29 listopada 2013

~ 107

Jej, jaki dzisiaj świetny dzień (taka ja ironiczna, ohohoho).
Cia.

No więc dzień rozpoczął się od tego, że Kandar obudził mnie trzema sms-ami, jeju... Miałam ochotę go zabić, no bo kurdę... Kto normalny wstaje o 6 rano, co Kandar? Hm, poszłam z nim i Łukaszem do szkoły, niach. W szkole odbyła się kartkówka z pp i anglika. Z anglika dostałam 2+! Zajebiście, bo nie potrafiłam 3 zdań na 5... A Ci idioci nie wiedzieli jak jest "krowa", y.  Przechodząc dalej, poszłam z Kandarem na wf na którym i tak nie ćwiczyłyśmy. Razem z Alcią i nim walałyśmy się po sali gimnastycznej, a ja rysowałam im dziwne rzeczy, hiehie. Po szkole poszłam z Kandarem (znowuuu...) wysłać paczkę do Aluni mojej kochanej ♥ Myślę, że wszystko dotrze w kawałku, BO ZAROMBIE JAK NIE. Po wysłaniu paczuszki, poszłyśmy kupić Pana Surówkę, jest taki śliczny <333 Bialutki z szarym trójkątem na główeczce, wgle taki dziki jest, że masakra. Poskramiałyśmy go z Kandarem! Udało się, bo już się tak nie boi mój skarbek malutki ♥♥♥ Tyle serduszek, jaj ♥ Jakoś przed 18 wpadł Łukasz i sobie siedzieliśmy, leżeliśmy i wgle (z Kandarem też!). Hm, później zaczęliśmy oglądać Dead Sushi, taki tam horror, mru mru ~~

Jej, mama Łukasza mnie nie lubi. Tak jak myślałam.

musiałam! ♥

wtorek, 26 listopada 2013

~ 105

Tak bardzo erotycznie, niach <3

Dzisiaj wypadają moje urodziny, heh.

Dostałam dzisiaj trzy 4 i 2+, jej. Moja praca literacka z Edypa to góóówno, super po prostu. Nie miałam jakoś humoru z rana. Mama złożyła mi życzenia tak jakby zaraz miała powiedzieć "ta, wpadnij przy okazji pod samochód", mam jej nie raz dość, ale się kochamy. Wczoraj tak na mnie nakrzyczała, że aż się rozpłakała. Do tego dała mi super okropną "karę" na to, że nikt miał do mnie nie przychodzić, haha... A i tak ją wybłagałam o przyjście Łukasza. Jestem taka przekonująca, brawo ja. Co do dzisiejszego dnia... Przyszedł po mnie mój skarb, a potem jak szliśmy z Kandarem to dopiero jak zaczęłam gadać o swoich urodzinach, to się obudził i złożył mi życzenia, jaj. W szkole Patusia miło mnie zaskoczyła, dała mi kartkę z życzeniami, mru mru ~~ Po szkole wróciłam na chwilę do domu, a potem poszłam z mamą na pocztę, odebrałam moją przesyłeczkę i kupiłam kopertę dla Alci. Mam nadzieję, że paczuszka się uda, bo paczuszka od niej bardzo mi się podoba, jest cudowna ♥ MRU MRU MRU ~

I tak najbardziej cieszy mnie dzisiejszy wieczorny czas spędzony z misiem, uwielbiam Cię. Ty jesteś moim jednym wielkimprezentem <3


16 lat tak bardzo boli.

Najlepszego ja...

niedziela, 24 listopada 2013

~ 104

TAK, nie chciało mi się. TAK, nie mam humoru. TAK, nic mi się nie chce.
TAK, zajebiście.

Moja kochana mamusia jest zajebista, oh. Umówiłam się z Łukaszem o 10, przyszedł i nie został wpuszczony, bo mamunia wyłączyła domofonik. KURWA. Już sobie wyobrażam zawiedzioną minę Łukasza, suuuper. Wszystkiego mi się odechciało.

JEJ ~~
Nie mam co pisać, więc potem zrobię edita.

środa, 20 listopada 2013

~ 103

KOLEJNY NUDNY DZIEŃ, oh.
No więc mielismy dzisiaj super nudną pracownię, taaaaaak! Zajebiście. Kandar sobie gotował, hiihii. Spryciulek robił bakłażany, lol. Mieli dobre leczo, mniam mniam ♥ A papryka to gówno, jeju... Ale nasza też była, hoho. PATKA ZEŻARŁA FETĘ Z PAPRYKI, groźnie, cnie? No więc... Skończyliśmy godzinę wcześniej, bo tamte lamy się wyrobiły wcześniej. Hm, siedzę teraz z Kandarem w domeczku, zjadłyśmy bardzo pożywny obiadek, wżeramy też jakieś zdrowe ciasteczka, tak! One są zdrowe! Hmmm... Kandar mnie uświadomił, że żabka chciała zarywać do Łukaszka, jejuu, biedny. A w sumie... Haha, tak mi go żal. WCALE NIE, ohoho!


wypierrrdlaj opierrrdalać gałę


A KANDAR KUPI MI CHOMIKA ♥♥♥

Szat ap, boj, ju banana ~~



Wykończona niemcem...

wtorek, 19 listopada 2013

~ 102

JACIE, jak smutno, boląco i wgle.


Dzień jak każdy inny, bo szkoła. Znowu mi się wstać nie chciało, ale trzeba było, bu. Dostałam sobie 1 z matmy, jejeje. Zagrożonko tak strasznie, hihi. CHCĘ ZDAĆ NO. Mieliśmy jeszcze kartkówkę z chemii, tak bardzo ABC. A Pani Chudzik nie chce nas puścić do klasy B, bo jesteśmy jedynymi jednostkami jakie myślą w naszej klasie, jej... I tak mam już dość tych złamasów. Sama Marta powiedziała, że B jest fajniejsza... Kurfa no, jak można powiedzieć, że RYŻ to WARZYWO? No jak... Do tego komentarz wielkogłowego "głupie jakieś jesteście...", ranyyy, miałam ochotę wstać i przyjebać mu krzesłem. Mama mnie przepisze do Hero, bo mam dość, nerwicy jakiejś sie nabawię.

Bilans:
wzrost - 175 cm.
waga - 66 kg.

zamierzam jeszcze schudnąć, nie... nie jestem anorektyczką, Ilona.



poniedziałek, 18 listopada 2013

~ 101

Jak mam opisać ten dzień? Oh. Zaczął się od obudzenia się, założenia stanika (tak, to interesujące, hoho). Wcześniej jeszcze obudził mnie erotyczny budzik (nie pytajcie, lolz). Wstałam taka biedna i zaspana, poszłam sobie po jakieś kosmetyki do WC, które wciąż jest w remoncie, oh. Jakoś tak za szybko zleciał czas i na ostatnią chwilę przebierałam się z 3 razy. Ojaoja, do szkoły na religię się spóźniłyśmy, bo Kandar przyszedł za późno, y, ok, TNX. Hm. W szkole jako pierwsza była fizyka na której pani pomagała z napisaniem sprawdzianu, ale pewnie i tak dostanę 1, szkoda. Następnie zaskoczyła nas matematyczka, tak bardzo oczekuję dwójeczki, normalnie będę chyba płakać ze szczęścia, tak... to szczyt moich ambicji. Później pisaliśmy już trzecie coś, kartkówkę z wypo, była całkiem prosta, uwielbiam przedmioty zawodowe, są takie banalne, że aż się uczyć nie trzeba. Jakoś zleciało te 9 lekcji, raaaaany. Po wyjściu ze szkoły dygotałam z zimna jak chichuacha, biedna ja. A Łukaszek nie chciał przyjść po nas, bo się "uczył", phi, łżesz! Oh, jak stałam sobie pod Sonatą to jakieś Włochy powtarzały "bella bella", patrząc na mnie. Nie sądzę, że widzieli tą ze Zmierzchu, haha. Byłam potem z mamą w Rossmanie po jakieś perfumy za stówę, które JA sponsorowałam.

Jaaacie, a Łukasz taki kochany. Piszemy trochę czasu i piszę mu, że tęsknię. Napisał mi, żebym zeszła na dół, ajjjjjj i był tam! Taki to misio kochany, aj.

niedziela, 17 listopada 2013

~ 100

Setny post! Jestem super, jeeeeeeeeeeej.
Słucham sobie ryjany, o lol. Wgle to byłam dzisiaj na dworze tak bardzo długo. Po "obiadku" (czyt. jednym naleśniku, bo nie miałam ochoty na następnego) poszłam z Kandarem do parku, usiadłyśmy na ławce i słuchałyśmy Lamy, a Łukasz potem do nas DOSZEDŁ. Strasznie krótki był ten spacer, lol. Potem leciałyśmy do Patki, bo miała nauczyć mnie matmy. Pouczyłyśmy się trochę, popykałyśmy focie i gify, rulez. A teraz tak siedzę i nie mam nawet co robić, bo niby coś mi się chce, a jednak nie. Zaraaaz się rozpłaczę, oh nie.

Coraz bardziej i coraz mocniej czuję, że Cię potrzebuję.
I nieważne co powiedzą inni, kocham Cię.


sobota, 16 listopada 2013

~ 99

Jaaacie, ale zajebisty dzisiaj dzień! Taka szczenśliwa ja. Z rana zakupki, takie kochane, oja oja. A potem przyszedł mój skarb i wgle było tak miło. Kocham to takie uczucie, kiedy jesteś ze mną. I nie zamieniłabym Cię teraz na nikogo innego, jesteś idealny. I CIEPLUUUUSI. Mama Cię lubi, więc nie masz się o co martwić ♥









Mama: - Jak będziesz miała 18 lat to wtedy możemy pogadać o spaniu.
Ja: - Ja będę miała 18 lat to nic Ci nawet nie powiem.
Mama: - To co, będziesz się pukać za szafą?

Jeju, mama taka śmieszka.

Ludzie są beznadziejni, eh.

piątek, 15 listopada 2013

~ 98

Boli mnie ręka, oj. Ciekawe czemu...
Haha, nie... No weźcie zbokole! Już nie muszę być samowystarczalna, haha (tak mnie korci do emotek, ale nie zrobię tego). Mam mojego skarba przecież ♥

Jej, nie byłam dzisiaj w szkole, bo nie mogłam znaleźć kluczy. Znalazłam je w SZPARZE, pomiędzy dwoma częściami materaca, jeeej. Ja taka super. Przynajmniej oszczędziłam sobie widzenia tych krzywych mord dresów. Oh, jak pani dyrektorka przepisze z Mieszka ludzi do klasy Hero, to chyba ją zajebie. Zaklepuję sobie tam miejsca i uj, niech się wali kurde. Mam wymagania, no cholera...

Był dzisiaj u mnie Łukaszek, bardzo krótko, ale zdążyliśmy się wytulać. Taaak mi tego teraz brakuje, że ojej. Bardzo się do Ciebie przywiązałam. Bardzo.


Ejejejej. Kc Sylwia. Kc Łukaszek. Kc Ilona. Kc Kandar. Kc Patka. Kc mama.

czwartek, 14 listopada 2013

~ 97





Wypierrrdalajcie wszyscy bo zajebie. Eh, tak zawiedziona nie czułam się nigdy, jest mi tak strasznie przykro. W ogóle nie rozumiem. Dawidek jakoś mógł iść, zresztą. Dzięki mamo, na samym początku chciałam to zrobić, no ale po co... Kurwa, czuję się masakrycznie, do tego jeść mi się chce, ale jednak nie zjem, bo zaraz to w cholerę zwrócę. Albo zrobię ze sobą coś. POTNE KURWA SIE. OHOHO. No i dobra, klnę. Fajnie... Co z tego i tak życie jest bez sensu. WSZYSTKO JEST, mam dość. Pierdolcie się, bo mam dość. I mogę se tu pisać co chcę, bo to moje. Lol. Dziękuję bardzo, ze naraziła mnie pani na tępotę klasy i to całe chamstwo. Jebane brudasy.



środa, 13 listopada 2013

~ 96



Oh, odwrócone zboczone liczby, ohohoho.

SPICA - Russian Roulette


GRAFIT STOSUJE SIĘ DO WYROBÓW METALURGICZNYCH.
Z GRAFITU ROBI SIĘ NAGROBKI.
WĘGIEL KAMIENNY JEST Z WĘGLA I KAMIENI.
GRAFIT JEST BIAŁY.
GRAFIT WYTWARZA ENERGIĘ.


wtorek, 12 listopada 2013

~ 95

Aj. W szkole było wesoło, a ponoć bardzo ładnie wyglądałam według niektórych, jej.
Kocham robic gify na gifyooo, ahhhh. W ogóle to Pani wicedyrektorka okazała się bardzo sympatyczną osobą, bardzo wygadana jest, moja faworytka, oh ♥ Na 99.99% idziemy do klasy równoległej, czyli BTŻ, taka ucieszona ja. Patka do mnie "Wika, weź już ten uśmiech". TAKA RADOSNA, a w tle leci 

Lana Del Rey - Money Hunny Uwielbiam Lamę, ma taki uspokajający głos, hihi. MANI MANI.


Jutro gotowanie, musze uzbroić się bojowo, bo jutro niosę zakupki! HEHE. Chłopacy powinni t robić, wsiury głupie, phi...


poniedziałek, 11 listopada 2013

~ 94

Ajjjj, kocham Cię.
Taki wspaniały, przystojny i świetny. Ajjj. Nie oczekuję od Ciebie nie wiadomo czego, więc po prostu bądź, tul i takie tam... KC Cię.

Tak szczenśliwa ja, jejuuu ~
Byłam dzisiaj do 18 w domu, a potem poszłam z synkiem i żonką na spacerek. Tak milutko, a Kandar taki przygłupi, haha. Przecie wiadomo było. Nie łapię byle kogo za łapki ani nie idę też za rękę z byle kim przez miasto! Haha. Tak Kandar, jestem z Łukaszkiem! I tak, kocham go... No przecież Ci pisałam... Oh, synku.

Mój grzejniczekomomomomokccieskarbiewgletoopienkniepachnieszomgorgazm


niedziela, 10 listopada 2013

~ 93

Mylę uczucia.
W sumie nie powinno mi już na niczym/nikim zależeć, a jednak.

Jest mi psyklo. Byłam dzisiaj z mamą na zakupach, a później siedziałam sobie w samym swetrze i wylegiwałam się na łóżeczku, zimne stópki miałam. Jejuuu, mam taką cholerną ochotę kogoś przytulać i w ogóle, strasznie tego potrzebuję. Tak ostatnio zauważyłam. Chciałabym kogoś kto naprawdę by mnie potrzebował, szanował, kochał i wygłupiał się ze mną, a przy okazji byłby czuły i romantyczny. AHHH, te fantazje miłosne. Nie zaznam tego chyba. Tracę już nadzieję, niestety.

Po 20 byłam z Kandarem na spacerze, jej. Miałam ochotę się wygadać, a jak zwykle nic sensownego nie powiedziałam. Piszę to płacząc, bo to takie cholerne uczucie. Przepraszam.

niech mnie ktoś przytuli


sobota, 9 listopada 2013

~ 92



Wika taka szalona. Hm.
Byłam dzisiaj na zakupach i jestem w sumie zadowolona. Kupione 2 spódniczki, 2 koszulki, sukienka, 2 pary rajstop, KRAWAT W BAŁWANKI, komin i poduszka to dopiero coś. W ogóle to pojechałabym do Sz-na, bo Marek. Tak strasznie się denerwuję, że ojej.

Kolejny dzień przed kompem. Muszę się luzować przed nauką matmy w poniedziałek z Patką.
Jeju, tęsknię.

NIEDŁUGO URODZINY, a ja?
Ja nie mam totalnie planu na nie.
8 osób to tak dużo... Oh borze. CO JA MAM ZROBIĆ?

Jeju, zawsze jak chcę pomóc to ludzie mają to w dupie. No tak. Fajnie.
Ok.

taki biedny mopsik...



Ps. Ładnie pachniesz, wiesz?

czwartek, 7 listopada 2013

~ 91

ta.


UH. Kolejny... Nudny... Dzień...

czekoladki takie dobre, omomo.


NIC NA SIŁĘ, nie? No spoko, ja jakoś nie znajduję znajomych na siłę. Nikt nie musi się ze mną kolegować, lepiej uważać mnie za zdrajcę, oh. Przejmujące.


Mam taką śliczną ścianę, że ojej! Kocham ją i kdjfhjrhgjehgjkrgrhgkfdnjregrh, nazywa się Brzoskwinka (Tak! Właśnie nazwałam ścianę!). Piszę właśnie w Łukaszkiem (on ma pjenkne oczy, kocham je) i w sumie nicz specjalnego nie robię. Luzuję się przy czekoladkach i wodzie mineralnej + Lamce.


Nie wiem, jutro apel, a ja mam takie lipne galowe ciuchy, eee.

Te 15 ciuchów mnie wkurza. Nie mogę nim skompletować.

Ktoś tam na wypo powiedział, że pani powinna kupić sobie sztalugę, a Radek na to: "Kogo?". Oh, tracę wiarę w ludzkość. Do tego od czasu gimbazy nosi te same majtasy, lol.












haha, uwolniłam się!

środa, 6 listopada 2013

~ 90

I mimo wszystko nie zrezygnowałam. Nie umiem.

Wszystko takie monotonne, w szkole dzisiaj robiliśmy jedzonko. Z Patką wylosowałyśmy coś ohydnego, ble. Surówkę z czerwonej kapusty, oh borze, co za okrutne coś. Inni zrobili nawet zjadliwe rzeczy, a posmakował mi tylko brokuł z czymś tam (co to było?). Wesoło się działo podczas "gotowania", Patka położyła jabłka i cebulę na gorącym palniku, haha, a ja się dziwiłam co te jabłka tak nie brązowieją. BEEEKA. Nie spotkałam Łukaszka, a chciałam, phi. Trzeba było ruszyć dupę, a nie... PHI. Czeka mnie niemiecki, oh nie. 80 słówek tak bardzo. OH! Dzisiaj utwierdziłam się w tym, że nic mnie nie trzyma w mojej kochanej klasie. A Pani chyba była zła, y. W dupie to mam, u Hero są takie miłe osoby, że ojej. Bardziej odnajdę się w takim wesołym towarzystwie niż u dresów. Maciek mnie straszył, że dresy nożami rzucają *hlip*




Wybrańcy mi się zmienili, smuteczeg.
W ogóle to żalll, mam dość szkoły i wszystkiego, coraz bardziej wszystko mnie boli.

maj lajf is rolerkoster.

wtorek, 5 listopada 2013

~ 89

JACIE!
Tyle zaległości, haha. Aż tylko przeczytanie książki na polaka, nauczenie się na 2 kartkówki z histry, nauczenie się na 2 kartkówki z chemii. HAHA. Nie dam rady.

Życie jest takie OKRÓTNE (to specjalnie, żeby nie było). Wczoraj w szkole 9 lekcji, ahhh. Czułam się źle, a potem jak wyszłam ze szkoły to najwidoczniej coś mi się pogorszyło. Wróciłam do domu i opadłam z sił, złapała mnie gorączka, gardło zaczęło napierdzielać, potem jeszcze głowa i brzuch. Dzisiaj nie mam ochoty na nic, na kompletnie NIC.


Słucham sobie Lamy i gadam z Łukaszkiem (tak miło, ah).




Tak strasznie chce mi się rysować, aż nie mogę się doczekać mojego nowego biurka. Takie duże będzie! Ładne i w ogóle, ohhhh.


Tęsknię za przeszłością, była chyba lepsza niż teraźniejszość...
Bo cholera, "miłość" ma taki duży wpływ na zachowanie. Kiedy ja nawet nie chciałam, a teraz nie potrafię tak łatwo zapomnieć. Na ulicach jak najbardziej będę unikać TYCH miejsc. Nie mam zamiaru natknąć się na niepożądaną osobę (haha, niepożądaną. no jak najbardziej, nie? damn).

nie cierpię przepłakanych nocy.

Parachute - Hurricane


niedziela, 3 listopada 2013

~ 88

PRZEŻYŁAM! Czaicie?
Byłam u cioci, gdzie zanudzałam, a wczoraj przeniosłam się do Kandara i u niego spałam. Jadłśmy pyszne ciacha za które zapłaciłam ponad 5 zeta, ale było warto! Ciastka warte grzechu. Pisałam dużo z Łukaszkiem, o co Kandar się sapał i piorunował mnie wzrokiem. Kiedy ja lubię pisać z Łukaszkiem (Fistaszkiem, y). Mam taką cholerną ochotę pisać emotki, ale nie zaburzę ładu na moim blogasku. W ogóle to oglądąłyśmy wczoraj i dzisiaj "Pluję na Twój grób" 1 i 2. To chore co tam się działo, przerażające, krwawe i obrzydliwe.

O 18 niby mam iść z Kandarem na spacer, a mi się nie chce. Hihi.
Muszę kupić sobie jakieś ładne buty i spódniczkę. Papa Yatta! *hlip* *hlip*
Tak przeglądam sobie moją listę ulubionych rzeczy i przesłuchuję stare piosenki, aż mi się łzy cisną do oczu.

Jestem taką okropną lamką. Nie dam sobie rady z niczym.

Fabisz, Tłoku - Byłaś wszystkim






czwartek, 31 października 2013

~ 87

ZAJEKURABIŚCIE. HEHZ.

Szkoła nudna, jak zawsze. Przynajmniej była Patka która nie zostawiła mnie! Dziękuję, skarbie.
Pan od EDB jak zwykle musiał coś WALNĄĆ, np. "Stanął i stoi, jak on to robi?" albo "Całe życie idę na rękę!". Borze... Dlaczego. Ja nie mogę, kiedyś umrę ze śmiechu. Ze szkoły wracałam z Alcią i drugą Patką. Jeju, jak ja lubię miłych ludzi. Tacy kochani, puci puci.

Teraz piszę z Iloną za którą strasznie tęsknię, a wczoraj nie chciałam z nią iść po bułkę z grzybem do Lidla (niedobra ja). Piszę też z Łukaszkiem, chyba do tego przywyknę, bo bardzo go lubię. Wbija mi fazę, że nie wyglądam jak gówno, aj onnn... Czo za człowiek, nie zna się. Łysy krzywooki pedofil! ♥

DANDZIOSKA *hlip hlip* Tęsknię za tą rudą pałą, jeju.
Muszę się wybrać w końcu z nią i Iloną na spacerekkk. Porozmawiamy o życiu!

Jakoś tak znowu depresyjnie.
Brakuje mi plasterków na te wszystkie rany w sercu.

Zniknij, proszę.


środa, 30 października 2013

~ 86

Chyba jest dobrze. Co z tego, że rzygać mi się chce. To przez życie! TO WSZYSTKO JEGO WINA. Jego... Jego... Jego.
jego.

Piszę sobie z nowym kolegą, Łukasz ma na imię. Jaki fajny.
W szkole było zajebiście, brzuch napieprzał jak cholera, w głowie mi się kręciło, ale siedzieć trzeba było.
Na pracowni było coś takiego, że pisaliśmy, a ja leżąc na ławce co chwilę pytałam "to już koniec?", "to koniec?", "koniec, prawda?". Wika taka szalona.

nie jestem osobą na którą zasługujesz, więc może kiedyś zapomnę.

wtorek, 29 października 2013

~ 85

zapomniałam?
nie.

Jestem lamką, która już rzygać nie może, bo jej żołądek to chujoza.
czuję się okropnie, stap plizzzz

CZARY MARY

niedziela, 27 października 2013

~ 84

Obudziłam się z wielką rozkminą. Miałam dziwny sen gdzie był jakiś tam tłum ludzi i oni mieli na głowach głowy zwierząt (np. dzika, wilka itp.), nie wiem czemu... No i ja tam byłam z nimi w tłumie. Ogólnie na całym świecie była epidemia zombie, więc ludzie walczyli o przetrwanie, dźgając czymkolwiek w głowy zombie. No mordowali ich, ehehe. Potem jakiś tam psychiczny ziomek, który miał fartuch jak lekarz (tyle, że on był dziwny, upaćkany jakąś krwią) krzyknął do wszystkich, żeby udali się za nim, więc wszyscy posłusznie poszliśmy! Udaliśmy się do jakiegoś dziwnego bunkru, który miał takie strasznie maluśkie wejście przez które nie wszyscy się przeciskali (pozdro grubasy). Przede mną przeciskała się maluśka Alicja, więc nie miała problemu. Ja wchodziłam po niej, ale miałam problem z przejściem, w końcu mi się udało. Do środka weszła mniejsza ilość ludzi niż wcześniej, reszta musiała zostań na zewnątrz (biedni)... Ten tamten gościu psychol zaczął biec i wykrzykiwać, że musimy coś wymyślić. No ok... Szliśmy korytarzami (wyglądało to jak w psychiatryku, wszędzie były kraty i białe okafelkowane ściany), po podłodze walały się flaki i inne wnętrzności, mniam. Ten "lekarz" padł nagle na ziemię i zaczął się nacierać tymi wnętrznościami tak jakby mył się mydłem... Nagle wszyscy znaleźli się w jakimś pomieszczeniu z zielonymi (tak jakby szkolnymi) szafkami, gdzie w jednej  szafce znajdował się zombie, ten świr postanowił go wypuścić, a on taki posłuszny podszedł. Psychol rozkazał mu uwolnić kolejnego z innej szafki, to ten narzygał/napluł (nie wiem, wylewał z japy coś zielonego, soł), drzwi tak jakby się stopiły i uwolniły tego drugiego zombiaka. Po chwili oba zombie zamieniły się w coś dziwnego, jeden wyglądał jak niebieskie pako, a drugi jak pomarańczowe pako, tylko, ze oba miały oczy i ogólnie twarze, rączki i inne szczegóły. Tłum postanowił, że mając takich dwóch "bohaterów", wyjdą na dwór zmagać się z tamtymi zombie na jakimś tam placu... Wybiegliśmy wszyscy z budynku. Ja z Alicją, Heroinką i jakimś gościem skierowaliśmy się do kościoła, który wyglądał jak taka mała wychudzona wieżyczka (TAK, WYCHUDZONA), tam znaleźliśmy jakiegoś gościa, który nam powiedział, ze to już koniec (ale z czym?). Wyszliśmy stamtąd, kierując się pod jakieś drzewo. Nagle zauważyłam, że spośród "ludzi" wyróżnia się jakaś koleśka, która miała najpierw różową sukienkę, a jak jej powiedziałam "ładną masz sukienkę", to zmieniła ubiór na szorty i koszulę w kwiaty (dlaczego?). W końcu skapnęliśmy się o co chodziło gościowi z kościoła, zombie zamieniły się znowu w ludzi i wszystko było w porządku. Ciekawe czy to dlatego, ze mieliśmy dwa kolorowe pako... Mniejsza, staliśmy tak pod tym drzewem i nagle Hero mówi do mnie: "Wiktor umawiał się z kobietami w barach". O CO CHODZI. O COOCOCOCOCOCO O CO. Koniec snu!

Udzieliło mi się chyba po oglądaniu The Walking Dead. Matko.
Dzisiaj zmarnowałam cały dzień na American Horror Story Asylum. Jestem z siebie dumna, nie uczyłam się do fizyki, a oglądałam serial! Brawo ja.

Budyniek jest lepszy niż jakikolwiek mężczyzna, ah. Tylko nie potrafi zaspokajać (nie dopisałam słowa "seksualnie", więc sobie nie kojarzyć, zboczeńce).

Lana Del Rey - Noir

sobota, 26 października 2013

~ 83

Hm. Śniło mi się dzisiaj, że Pan W był u mnie w domu z jakimiś ludźmi i dewastowali mi domek (przy okazji mój rysunek na ścianie), ja widząc ten mój rysunek zaczęłam płakać i klnąć na niego gdzieś tam w kącie... On przyszedł na czworaka przez drzwi drzwiowe (jak, skoro był w pokoju?), tłumaczył mi, że on nie wiedział i w ogóle zazdrościł mi tego rysunku (e?), przeprosił i mnie przytulił, a jak już byliśmy przytuleni to tak z dobre pół godziny, bo nie chciałam puszczać (to zrozumiałe, haha). Aż w końcu powiedział coś typu "Wika, nie powinniśmy, nie teraz". SPOKO, ten sen był dziwny, ale cieszę się, że on mi się śni! W końcu.

Co dzisiaj zamierzam robić?
Idę o 11:25 z Helenką i Iloną na spacer, a później o 17 lecę do Kandara na "urodziny". Dzień pełen wrażeń się szykuje, jeeej.

TURUTUTUTU KEN TACZ DYS.

ściana

ja artysta, loffki.

Low Roar - Tonight, tonight, tonight

piątek, 25 października 2013

~ 82

Kolejny monotonny dzień! Oh, grejt.
Byłam dzisiaj z mamą w lumpie i kupiłyśmy sobie znowu ładne rzeczy. Jejuuu, nigdy mi się to nie znudzi, kocham zakupy.

A PRZYSTOJNEGO KELNERA BRAK. Wika załamana... Mama mnie pociesza i mówi "może będzie w następne wakacje, Wika". Dzięki mamo... TRACĘ NADZIEJĘ. TAKI PRZYSTOJNY SERHGTRSJHTRJSRJRYJY.

Wczoraj siedziałam sobie sama na tej zajebistej huśtawce, która jest naprzeciwko szpitala. hehe.
Jak zwykle ktoś już musi dewastować... Jacyś kolesie sobie siedzieli i pili piwa, kurwowali też. A ja sobie spokojnie siedziałam, pochlipując ze smutku. Mp3 jest takie kochane, towarzyszy mi cały czas, kochane ♥

Na ścianie narysowałam nagą koleśkę, mama pozoliła, bo remont. Czemu ludzie uważają, że jestem zboczona? Przecież cycki są super!

Mam zamiar przepisać się do klasy Hero, moja mnie wykańcza. Ci ludzie są tacy bezczelni... Nawet "hej" nie potrafią odpowiedzieć, idioci. Zawsze idą na papierosa, więc nie mam z kim gadać. A KANDAR JEST PRZYMULONY, więc nie zawsze kontaktuje. Rozmowy z nim nie są zbyt kreatywne... No oprócz tych ludzi jest jeszcze w miarę ogarnięta Marta i moja kochana Patka. Kurde... ale chciałabym być w klasie z Hero... Kciuk, Alicja i Ci wszyscy mili ludzie, którzy się tulą. ANO I GOŚCIU Z HEŁMEM! Mini NK! Haha.

chcę się poczuć odrobinkę lepiej niż dotychczas. uczucie smutku towarzyszy mi codziennie, a łzy? one chyba przyzwyczaiły się do tego, że tak często lecą.

Dzięki Helenka!
JESTEM CZARODZIEJEM.

Miałam dzisiaj dziwny sen w którym była Hero, jakiś gościu i ja. Ten gościu do Hero coś typu "To mam jej powiedzieć?" (w sensie, że mi) i zadzwonił budzik, a ja się niczego nie dowiedziałam.

czwartek, 24 października 2013

~ 81

Za chwile przecież umrę... Nie czuję się w ogóle na siłach. Nie, ja się w ogóle nie czuję, nie tylko na siłach...
Dramatdramatdramat.


Męczę się głupimi myślami przez co boli mnie dosłownie wszystko.
O K R O P N O Ś Ć. Damn.

Remont mnie wykończy, marznę, a tych robotników nie ma nawet w pokoju, y.... DZIĘKI WAM.

Szkoła to dno.
A przez nią dostaję kanionu.

Mleko + tlen = Kefir
ahaha, o żal. ktoś miał fajną odpowiedź na teście z bio.
A pan od EDB jest dziwny "śliska sprawa", "urwałem jej głowę, bo tak...".

Chcę stąd wyjść.

środa, 23 października 2013

~ 80

Jestem tak cholernie wściekła na własne wybory. Bo co by się niby stało jakbym była lepsza? No cóż... Może tak ludzie bardziej by mnie lubili, może bym się dostała do Mieszka, może miałabym świetne i łatwe życie w obecności ludzi których lubię? NIE. Nic mi nie wyszło. Jakoś tak nawet się nie staram, żeby było dobrze. Nie cierpię tego, że nawet nie potrafię się postarać. Nawet inteligentna nie jestem, łał... Tak strasznie tęsknię za gimnazjum, za Iloną, Sylwią, Dandą, Heroinką i w ogóle za tymi wspólnymi chwilami. Z samym Kandarem nie jest źle, ale po prostu za pewnymi sytuacjami tęsknię i jest mi po prostu przykro. Zresztą myślałam, że jak pójdę do technikum to zapoznam nowych yyy "przyjaciół", właśnie poznałam tak, że jedna osoba powiedziała "X jest fajna, ale nigdy nie będziemy się przyjaźnić, nie jesteśmy sobie pisane. To samo myślę o Tobie". Spoko, spoko, spoko... Mam ochotę uciec stąd daleko z wódką w ręku, haha.


Nie chciałam tego, ale tak jakoś wyszło i nic na to nie poradzę. Chciałabym inaczej, ale się nie da. Niestety.
Wszystko jest takie skomplikowane... A pisze to dziewczyna, która gówno wie o życiu, bo ma 15 lat... Jeszcze pewnie wiele mnie zaskoczy, a ja już się przejmuję czymś takim. Łał.

Ale tak konkretnie: Jesteś wszystkim.

wtorek, 22 października 2013

~ 79

Musiałam, haha.


Pomimo 9 lekcji dzisiejszy dzień wygrał wszystko. Tak miło i w ogóle.
Przyszłyśmy z Patką tak samo ubrane, haha. Pani S. powiedziała, że wyglądamy jak siostry, a ludzie się dziwnie patrzyli, ojojoj. Pogodziłam się z Martą i było bardzo fajnie. Tak się cieszę (matko, notki bez emotek są takie bezuczuciowe, ale obiecałam sobie, że nie będę ich tutaj pisać...). Po szkole poszłam do Kandara, a on mnie nakarmił, jej! Obejrzałyśmy horror "Obecność", który był w miarę oglądalny, w sumie nie straciłyśmy nawet czasu. Po 17 coś poszłam do domu i zjadłam kurczaka. Jakoś około 20 wybyłyśmy z Kandarem z domów i polazłyśmy na miasto (ostrrre melllo). Idąc sobie jakąś tam ulicą, zaczepił nas jakiś ziomek (Daniel), spytał o drogę do Lidla (wow), naprowadziłam go mniej więcej, a gdy powiedziałam "skręci Pan tam i tam", to powiedział, że nie jest aż tak stary, przedstawił się i pocałował nas w rączki, yyy. Ok. Tak jakoś udałyśmy się na nowy plac zabaw, a po DOJŚCIU tam szalałyśmy my krejzolki.

Puste wyobrażenia wracają. A ja byłabym taka dobra...
Czemu on taki jest?


poniedziałek, 21 października 2013

~ 78

Wypad do Szczecina jak najbardziej udany, hehe. Szczególnie jak ma się na wydanie tyle pieniążków, które się niestety nie mnożą (a szkoda!). Butów nie mam, ale co tam, przeżyję. Dzięki Ci Patka za miłą atmosferę i ciekawe rozmowy + udawanie pewnej osoby i mówienie "co byś zrobiła beze mnie". Jutro historia, a ja nie pamiętam jaki był film do obejrzenia, y. Trudno. Szczęśliwe, zadowolone, pełne życia! Zaraz przyszywam sobie przypinki do plecaka, TAK! Kupiłam plecak! Super.

Był, a już go nie ma. Pewnie zauważył, że ja jestem albo poszedł uczyć się podrywów. FLIRTY TRZEBA SZLIFOWAĆ, CNIE?
Pachnę sobie malinkami czy tam truskawkami. Mam taki zajebiście ładny balsamik do ciała.

Zaraz ustawię to na dzwonek, jaram się, haha. Pan od EDB mnie zainspirował i w sumie mokry pan W, haha, o loool.

Idę spać, bo na musk mi pada...
Szoda.
Y.
Ok.

I'M  TO SEXY!

z każdym dniem ból się nasila.

niedziela, 20 października 2013

~ 77

Runaway - Yeah Yeah Yeahs

mówiłam, że ją znajdę?


Tak jakoś mi przykro... Wiedziałam, że tak będzie, ale bez sensu się łudziłam, ze jednak jest pewna malutka szansa. Twierdziłam, że jeśli dam z siebie jak najwięcej to wszystko pójdzie po mojej myśli, ale tak się nie stało. Co zrobiłam źle? Jestem okropna? Ale dlaczego... Uciekałam w świat wyimaginowanych myśli. Pewnie teraz widząc go na ulicy, będę starała się zakryć twarz, aby nie zauważył takiej żałosnej mnie. Nogi mi się ugną, nie dam rady uciec. Zginę, pochłonięta smutnymi myślami. Aż w końcu zapomnę...

Uah! Tak szybko minęły te dwa dni wolnego. A już jutro Szczecin z Patką, nie mogę się doczekać.
NO NIE. Gościu od remontu przylazł. Chyba lubi mamę (jehehehehehehehe). Ma okropny charakter, a i tak ją lubią ludzie, zupełnie jak mnie, szok.

I'm still loving you.



sobota, 19 października 2013

~ 76

Dzień zapowiada się nijak.
Mam dość ludzi, hehehe.
Moja twarz bez mejkapu - to boli. Oh noł.

No właśnie! Nie wiem czy już mi się nie znudziły zabawy w "miłość"...
HAHAHA.
To nie poddanie się, a danie tej drugiej osobie szczęścia. Chyba tak byłoby lepiej, nie musiałby martwić się moim złamanym serduszkiem, nie?


Edit.
Cały dzień to remonty *hlip*
Kupiłam sobie dzisiaj sukienkę, jej. W ogóle to chyba schudnę tak, żeby jeszcze bardziej wystawały mi kości miednicze, mniam.

DZISIAJ JUŻ NORMALNIE SIĘ UMYJĘ!
no, bo nie w misce, oh borze.

piątek, 18 października 2013

~ 75

W końcu w domu!
NARESZCIE!
Ale co się głupio cieszę skoro nawet wysrać się nie mogę. Oh. Chcę już normalnie czysty i wyremontowany domek.

Ano. Muszę coś napisać, bo nie daje mi to spokoju.
Ja jestem osobą pokojową, nie cierpię konfliktów... Więc nie rozumiem też zachowania "innych", a tak konkretnej jednej osoby. Tak, to do Ciebie. Jenyyy... Słuchaj, ja także nie szukam "koleżanek na siłę", bo na prawdę mnie to nie rajcuje. Z dobroci serca próbuję pomóc Ci z problemami (nie, nie tylko Tobie), nie jest to nachalne. No bo cholera, jak ma się zachować dobry człowiek, patrząc na ludzkie cierpienie? Zamknąć się i nawet nie próbować? Ja raczej nie pochwalam czegoś takiego, bo jak dla mnie to taka osoba jest nic niewarta. Więc proszę Cię, przemyśl swoje zachowanie. Czy ktoś w stosunku do Ciebie zachowuje się chamsko i niemiło? Jeżeli ja mam jakieś osobiste problemy, to owszem, nie mówię o nich nikomu, ale też nie wyżywam się na innych mówiąc takim wulgarnym tonem. Mam tą nieliczną garstkę znajomych i przyjaciół, są to osoby wartościowe, miłe dla mnie - dla takich osób zrobiłabym raczej wszystko. Nie wiem... Znowu przejechałam się na ludziach, nie powinnam Cię tak szybko oceniać, bo tylko mnie zawiodłaś. Nie znam Cię zbyt długo, ale jednak myślałam, że jesteś dobrą i miłą osobą, taką, która jest stanowcza i potrafi doradzić w każdej sytuacji. Na prawdę miałam takie wyobrażenie. Ale cóż, to tylko wyobrażenie, a nie rzeczywistość. Być może masz trudny charakter, ale wiedz, że swoim postępowaniem tylko ranisz innych. A przynajmniej ranisz właśnie mnie. Bo generalnie Twoje ostatnie zachowanie bardzo mnie zabolało. Jestem otwarta na ludzi, więc przemyśl sobie wszystko i nie wiem, nie każę Ci klęczeć przede mną, ale z grzeczności powinnaś coś zrobić.

2 dni spędzone u Kandara to bardzo dużo, łohohoho.
A w poniedziałek Szczecin ♥

Tak, mam PROBLEMY miłosne, problem?

wtorek, 15 października 2013

~ 74

Dzięki...
Nie rozumiem takiego zachowania, ale cóż. Inni momentalnie zapominają, a mi później przykro.
To boli. Tak trochę.

Dzięki za dzisiejszy nocny Spacer, kc was ♥

Ideały nie istnieją...

poniedziałek, 14 października 2013

~ 73

Siedzę, żałośnie płacząc.
Łzy wypływają mimowolnie pod wpływem tak ogromnego bólu.

Dzisiaj było pasowanie na techników żywienia i hotelarzy. Fajnie było, tak o.
Po szkole byłam z Hero na zakupach, żeby kupić coś Kandarowi. Wow, kupiła sobie stanik za około stówę, ła... Jak się ma cycki, to można kupować takie staniki. Ja się pewnie nie doczekam, y.

Po 19 poszłam z Kandarem na spacer. Wdepnęła w kupkę, haha. Spotkałyśmy Mongoła po drodze i płakałyśmy ze śmiechu... Hehe.

Jakim cudem tak bardzo boli? Przecież mam grunt pod stopami, wszystko jest dobrze...
Więc dlaczego?

Adrian jest brołken fejsem.

to koniec ~

niedziela, 13 października 2013

~ 72




KATARZE - won! plzzzz plz.

Moja mama jest dziwna, jara się tą śmieszną Chorwacją.
A ja mam nadzieję, ze jest taki niecały 1% szans na to, że on pojedzie. Jaaacie. O jaaacie.
Haha.

Moje wyznanie będzie upokarzające, strasznie. Stlasnie stlasnie.

JEJ. Na 2/3 dni muszę wynieść się z domu. Fajnie fajnie, nie powiem, że nie. Wcale mi się nie chce. Nie lubię spać u kogoś w domu tyle czasu. Chyba, że ten ktoś jest wtedy sam w domu. TAK! Nie lubię rozmawiać z osobami starszymi, które mają np. 30 lat. Oh borze.

Wyjdę stąd! DALEKO! DALEKO!
Nie, Ilona. Nie pójdę w kierunku niemieckiego rynku. Nie cierpię tej ulicy. Szczerze, nie cierpię!
sjfkrejgswjdhjkewgfh, tak ze względu na niego!

Znika. Pojawia się. Znika. Jest. Nie ma go. Znika. Pojawia się. Nie ma. Jest. Nie ma. JEST.
A ja i tak nie jestem w stanie napisać głupiego "hej", bo boję się ostrej reakcji "i tak Cię nie kocham" - taaak, to zabawne, ale boję się.

Hm. Co by tu jeszcze... Mam paznokcie podobne do mojego tła na blogasku, ła, kja i wgle.

OH. Jutro pasowanie. Fartuchy. Mr. Groźnie, niebezpiecznie, segzualnie.

Byłam dzisiaj sama na spacerze. Wow. Doszłam aż do basenu północnego, godzinę później zawróciłam do domu, ale po drodze zaszłam do Netto po chleb tostowy i pałeczki do uszu (mejkapy same sie nie zrobio). Później napisała do mnie Ilona coś w stylu "chodź po mnie", to poszłam. Ta piczka mnie wykorzystała, chciała iść tylko po masło orzechowe, wrrr. Jakoś jak wróciłam do domu, to zadzwoniła Marta i powiedziała, że chce z kimś pogadać, to poszłam. Jakoś rozmowa z Martą poprawiła mi humor. Jakoś tak mi lepiej, dziękuję.

jkfdhsjhkdsjfhsj, mam tak cholernie mieszane uczucia...

sobota, 12 października 2013

~ 71

Wesoło.

To wszystko urojone, prawda? A ból to tak naprawdę iluzja. Nie czuję, że czuję, hehe.

Chorwacja coraz bliżej...
Bliżej...
Hehz hehz.

Jak mnie jarają męskie ramiona. To takie pociągające w uj.

Byłam dzisiaj na zakupach i stwierdzam, że mam super błyszczyk o smaku (TAK O SMAKU) jabłecznika, mniam.

Nie mam siły na nic, katar mnie męczy.
OHTGNJDFJGKG BORZE! MUSZĘ IŚĆ DO SZPITALA!
DO SZPITALA!
IJOIJOIJO!

pomocy.

piątek, 11 października 2013

~ 70

"TO WSZYSTKO TWOJA WINA!" - matko, utknie mi to w pamięci, haha.
Kurde, dzieci są faktycznie dziwne.

Dzień spędzony na wesoło, nie powiem, że nie.
Poprawa z matmy, przedsiębiorczość, anglik, bez wf-ów. Lajcik.
Po szkole wpadła do mnie Julita, pogadałyśmy sobie i było w sumie ok. NO JA NIE MOGĘ. Jak można nie uważać, że przystojny kelner jest PRZYSTOJNY? lol. Przecież to takie oczywiste. Trzeba iść do Sonaty na herbatkę! Podaną przez niego, ahhhhhhhhh. Ciekawa jestem ile ma lat. Pewnie jest gejem albo ma dziewczynę, dslkfdrgdsh, oby nie.

Około 19 poszłam z Patriszją na y "spacer", podeszłyśmy do Marty, ale nie mogła iść, smuteg. Umówiłyśmy się tak, że my z Pati pójdziemy do Lidla, a Marta przygarnie nas potem do domu. Odlkfjlkjghdjfs, ma tak milusio i przytulnie, tak fajnie zajebiście, jej! Spędziłam miło czas, bardzo miło. Dziękuję.

Ellie Goulding - Halcyon Days

kocham Ellie, chcę jej płytę.

You my everything.

czwartek, 10 października 2013

~ 69

HAHA. 69!

Nadal smutno.
Wika poetka, wierszy jej się pisać zachciało, hihi. Ale jak się to czyta, to aż serce boli.
Kurde, muszę sobie radzić z problemami.

Daughter jest cudowna, kocham jej głos. Chcę jej płytę.

Koszulka z napisem "życie" jest taka życiowa. Życie lubi...

Jebbbbany.

This hurt my heart.

Szkoła to dno.
Umieram.

Jutro matma, a ja nie umiem, bo Shingeki i SlendyTubbies...
Dzięki, Kandar!

środa, 9 października 2013

~ 68

Siedzę i rozmyślam czy napisać czy nie...
JOŁ.

Kocham Cię tak, że nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak mocno. Każdego dnia siedzisz mojej głowie, jest to na swój sposób uciążliwe, ale jednak przyjemne, bo to Ty. Rano na mej twarzy gości uśmiech, wystarczy tylko pomyśleć o Tobie i wszystko momentalnie nabiera barw. Nie potrafię tak z dnia na dzień powiedzieć "Nie kocham go", byłoby to kłamstwo. Kocham Cię jak nikogo nigdy, ani razu nie zależało mi tak jak teraz. Mam taką cichą nadzieję, że otworzysz dla mnie swoje serce i dasz się pokochać jeszcze mocniej. fghklllljdjdkghjkshfjdg, DUPA. Nie cierpisz mnie.

W szkole było całkiem wesoło. Popłynęliśmy dzisiaj na Warszów, gdzie jest jakiś tam śmieszny gabinet czegoś tam medycyna lalala, pani od badań podpisała nam wszystkim (dziesiątce osób) książeczki sanepidowskie i mamy to uż w sumie z głowy. AHAHA, Kandar musi sobie płynąc sam przed lekcjami. Nasza pani jest kochana, po raz drugi zwolniła nas wcześniej i skończyliśmy po 12, jeeeej. KCPANI. Ogólnie to szkoła dzisiaj była lajtowska, ale tak czy siak to szkoła, ona zabija...

Mocne argymenty?
Dobra gadana?
Muszę to wygrać... Musze dotrzeć do Twojego serca, czaisz?
DAM RADE, BO JESTEM SILNA!

ułatwił mi sprawę, poszedł sobie ♥

wtorek, 8 października 2013

~ 67

NAŁADOWANA POZYTYWNĄ ENERGIĄ JA.

W szkole był znowu zapierdziel. Na polskim miałam praktycznie łzy w oczach, a na matmie prawie zeszłam na zawał, kiedy pani powiedziała "do tablicy numer 18" (mam 17, luuul). Obejrzałam calutkie 6 sezonów Skinsów i jestem z siebie dumna. PŁAKAŁAAAM. Matko, nawet taki odmóżdżający serial potrafi doprowadzać do łez.

Przez Szejna mam pozytywną energię!
bo wygląda jak Wektor?
Ależ skąd!
jasne.
NO TAK!
weź nie kłam, lol.


poniedziałek, 7 października 2013

~ 66

dkfjeklhgjhrjkrthj, zmęczona.
Tak cholernie, w uj...
LOL OMG.

Dzisiaj był taki tragiczny dzień, że masakra. Hm, odwołali nam fizykę i nie mieliśmy pierwszej lekcji. Szkoda, że tylko ksiądz wiedział o zmianie i przyszedł godzinę później, a my musiałyśmy sobie siedzieć i czekać aż minie te 45 minut. jhgkhgkjhjdkthyn, a ja nie potrafię racjonalnie myśleć, lalala. Na niemcu był w miarę ogarnięty sprawdzian. Na działalności była kartkówka też w miarę prosta, ale po niej już nie potrafiłam się skupić na niczym. Mam w myślach tylko Ciebie i to boli, jak cholera. Siedzenie do 16 w szkole pierze mózg. Centralnie. O! Byłam na matmie przy tablicy i czułam jak nogi mi się trzęsą, super! FAJNIE!

Boję się jutrzejszego dnia, tak strasznie boję się każdego kolejnego dnia.
Zrobiłam polaka, jeee... A TERAZ SŁUCHAM SALVAME, y.

Nie mam siły do życia. Whatever.

Shane Harper - Dancin' In The Rain

niedziela, 6 października 2013

~ 65

Nie chciałam narzekać, ale ten materac jest taki malusi... Jak rozłożę ręce, to leżą na podłodze, pozdro. No trudno. Jakoś dam radę.

O 14:30 mam być u Marty, żeby nauczyła mnie matmy. Kiedy ja nie chcę... Tak samo nie chcę niemca i chemii, o lol. Właśnie, z chemii nie pisałam tej śmiesznej kartkówki, więc na bank mnie zapyta. Boję się.

Nie chcę rzucać szkoły (jak to moja mamusia mówi), mam ambicje! Muszę mierzyć wyżej... Widzisz, staram się, głupku...

Słucham takiej fajnie dołującej piosenki.
Nikt nie lubi Ciebie i mnie ~


The Perishers - Nothing like you and I

Szkoła kompiluje życie, uczą nas tam bezsensownych rzeczy. LIPNIE.

Idę zjeść rosół. Muszę dzisiaj tyle zrobić, że masakra...
Trudno... Tylko czekać na kolejny weekend. A za 2 tygodnie Szczecin!

haha, Ilona, rozweseliłaś mnie.

edit.

W końcu nie poszłam do Marty pod wymówką "nie mogę zejść z kibla". Trochę to przekręciłam, bo boli mnie tylko brzuch od okresu. Ojeju.
Jenyyy, komp tak uzależnia... Usiadłam około 13, a jest godzina 18:45. Do tego nie nauczyłam się do niczego, jej. Moje życie, moje wybory - będę żałowała tych zmarnowanych godzin? Heh, zobaczymy...

Mam nadzieję, że moja mama dobrze bawiła się na "spotkaniu". Ta to ma szczęście. Jest bardzo ładna jak na swój wiek, bardzo mądra (no w niektórych kwestiach niekoniecznie) i zajebista, a faceci do niej lgną. Też bym tak chciała. Mam już 16 lat, a i tak mało kto na mnie spojrzy. Fajnie. Nieważne, nie zależy mi na chłopakach, a konkretniej na jednym... Muszę to wreszcie ogarnąć, bo już nie myślę na trzeźwo.

Rano pouczę się do niemca, a na chemię wezmę głupią kropkę (o ile można).

POWODZENIA WIKA W ŻYCIU!
TAK TRZYMAJ!
MARNUJ JE PRZED KOMPEM!
PRZYSZŁOŚCI NIE BĘDZIESZ MIAŁA, GŁUPIA!

hihi, postanowiłam mieć chude nogi.

sobota, 5 października 2013

~ 64



Podczas oglądania Innej... napadła na mnie telefonicznie Danda. Aż kurde nie chciałam odbierać, ale dobra, jestem miła, więc odebrałam. Otóż Danda nasza kochana wyciąga mnie i Ilonę na eee yyy "spacer", spacer w mróz i zawieruchę... No pewnie. To o wiele lepsze niż siedzenie w cieplusim domeczku. Danda naruszyła moje domowe bezpieczeństwo. DAMN.

Mieliśmy iść na pizzę, ale ktoś jest bez kasy. KTOŚ kto nas wyciąga z domeczków. KTOŚ kto nie wie co to spokój. Niech Cię Danda...

Cieszę się, że ktoś w końcu o mnie pomyślał! Tęskniłam za takimi sytuacjami... Heh. To co kurde narzekam...

Wciąż kocham.

piątek, 4 października 2013

~ 63

Dom.
To chyba jedno z najulubieńszych miejsc człowieka. W domu jest tak cicho... bezpiecznie... miło... przytulnie.
Nie, żebym chciała ciągle w nim siedzieć, ale naprawdę lubię swój dom.

Wczoraj po prostu wybuchłam, nie wytrzymałam. Rozpłakałam się tak, że nie mogłam przez pół nocy się uspokoić. Eh. Jest ze mną tragicznie, nie cierpię takiego stanu. Zresztą w głowie mi wiruje, haha. A do tego rano zwijałam się z bólu brzuszka, kochane. Mam ochotę rzygać, ale ile bym nie klęczała przy kiblu to nie mam zamiaru wywoływać tych wymiotów. Skoro nie mogę, to odpuszczam. Może potem... Oby nie.

Jest mi przykro, ale przynajmniej odzyskałam Marka. Jaka ulga.
Cieszę się chociaż z tego. Niestety nie mogę mu pomóc...

Ciekawe ile osób zainteresowałoby się mną jakbym zniknęła z ich życia...
Haha.


czwartek, 3 października 2013

~ 62




Suchoklates bez cycków.


Ej... Chudnę. Przez nerwy. Tak? Ale jakie nerwy... No właśnie nie wiem.
Mam jutro badania w przychodni. Chyba nie chcę iść do szkoły, bo zaniemówiłam i do tego świat wiruje.
WIRUJEEE BZIU BZIUUU ~

21 dniem wolnym od szkoły, jak super! Będzie Szczecin, będzie zajebiście!
Dziękuję...
powoli dostaję sił...
powoli.