...
Jeeej, 20 post, jak milutko.
Długo nie pisałam, bo nie miałam czasu. Masakra... W chwili obecnej siedzę sobie sama i oglądam z Markiem Fairy Tail (ja oglądam po raz drugi, a on po raz pierwszy, ehehe). Świruję sobie, bo mam poduchę z Natsu, taka fajniutka. Szczerze? Spodziewałam się go bardziej utytego, ale taki tez może być, cieszę się.
Mam zamiar obkleić część mojej ściany artami z Fairy Tail, ohohoho... jestem w połowie, wygląda to tak zajebiście, że ojej. Nie wiem... nie wiem czy to nie jest... no nie jest, tego no... psychiczne. Chyba nie, bo każdy może sobie przyklejać co chce. Heheszky.
Tak poza tym co tutaj już napisałam, przestałam chodzić w mejkapie. Jestem brzydsza bez, ale cóż... jest wygodniej, spokojnie mogę ruszyć ręką oko, nie myśląc "o boszeee, rozmazałam się pewnie" (tak też Ilona mi wmawiała, mondra ona).
Dalej... NIEDŁUGO SĄ TESTY, JEJEJE... Tak bardzo radość mnie napawa, omomomm... A tak serio, to nie. Boję się, cholernie się boję. Oczywiście trzeba było się uczyć, ale Wika wolała świrować sobie przed kompem, myśląc "a co tam, jeszcze chwila nie zaszkodzi". W uj żałuję, że dopiero o tym teraz myślę, serio mogłam wziąć się za siebie i ogarniać przykładowo matmę czy chemię, ale nieee... po co.
Parapa prarapapaapa... IDĘ SIĘ KURFA JARAĆ PODUSZKĄ, pfy... Tfu, gwałcić ją.