WITAM.
Jak zwykle dzień spędziłam mega milusio. Od pewnego czasu wszystko się układa i idzie po mojej myśli, niech tak będzie zawsze, proszę.
W szkole siedzę głównie dla przyjaciół i wykształcenia (haha). Nie mam jakiś super ambicji na przyszłość, chcę żyć chwilą i niczego nie żałować. Taka se ja szalona jestem. A tak na poważnie to w szkole nic mnie nie trzyma. Wkurwiający nauczyciele wcale mi nie ułatwiają przebywania tam. Oby do skończenia tego żałosnego gimnazjum, a później? Później żegnaj gimbazo, żegnaj Sylwia. Tak cholernie szkoda mi tego, że ona wyjeżdża. Wiecie co? Nawet na samą myśl o tym jacy kochani ludzie mnie otaczają, zaczynam zwyczajnie płakać, powaga. Z jednej strony chcę koniec tej szkoły, a z drugiej nie chcę stracić Sylwii, mojego K-popowca kochanego.
Wgl to jest taka sprawa... Pani Killer ma jakiś dziwny fetysz dotykania mojej grzywki, już drugi raz podeszła, poczochrała mi grzywkę i powiedziała "No dziewczyny, będziecie później sprzątać te malunki, hihi". Istna komedia.
Dziękuję Ci Ilono i Kindorze (a tak na serio to nazywa się Kumpalumpa) za ten strasznie długi spacer. Się zmęczyłam. Nie no, poważnie dziękuję, nie chcę no-lifeować jak Ilona.
Jejuuujejuuuujejuuuujejuuuu... Niektórych rzeczy powinnam komuś nie mówić, bo wychodzi na to, że ma mega fetysz na takim punkcie.
Wakacje chcę, bardzo ich potrzebuję, trochę odpoczynku i nawet Kacperek przyjedzie (cieszę mordę na samą myśl). Lato - obyś było cieplusie, plosię.
Oto tymi wypocinami kończę post, branoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz