Dobry.
Omm omm omm, co by napisać. Ehhh, dzisiaj taki jakiś niejaki dzień. Nic szczególnego się nie działo. W szkole tylko Daniel z Sylwią coś odstawiali, a my z Iloną wciąż próbujemy coś zdziałać. Nie wiem czy cokolwiek wskóramy skoro nikogo nie obchodzi nasze zdanie. O mój bosze... Chciałabym, żeby już wszystko poukładało się między nimi. Wiem, wiem... nie każdy musi o wszystkim wiedzieć, więc nie opisuję tego szczegółowo.
Po szkole trochę odpoczęłam w domu, a później poszłam z mamą na zakupy. Najpierw poleciałam po Doubt 2, bo nasz zacofany empik w końcu ją miał, W KOŃCU. Dziękuję Ci Rafale za poinformowanie, gii-hii. Po odwiedzinach w empiku poszłyśmy do NETTOOO, huhuu! Tak do Netto! Ale zaszalałyśmy... Oczywiście jak to ja, nabrałam tyleee słodyczy, że ojeju. Kocham słodycze, a wkurwia mnie mój cholerny wygląd, haha. Jakie to śmieszne... Cóż, bez ćwiczeń nic nie zdziałam. Rozwala mnie pani Kiler, która mówi "no tak, nie ćwiczcie teraz na WF-ie, a później narzekajcie jakie to grube jesteście"... Jakby ten głupi WF coś zmieniał, ehhh. No tak, jak to już Ilonie mówiłam "no wiesz, przecież my na WF-ie grając w siatkę uczymy się podawać i odbijać dziecko". Nieźle poryte banie, ale cóż... Nie wiem, nie mogłabym zadawać się z kimś kto jest zupełnie normalny. Normalność jest nudna, tak samo jak nie wyróżnianie się. Dobrze jest mieć świrki, które zawsze się z Tobą pobrechtają.
Mama jutro jedzie na szkolenie o 5, wyczuwam nocny seans anime, omomomommm... No chyba, że ktoś zechce do mnie wbić, w co wątpię, bo rano trzeba by było iść do szkoły, a nikomu nie chciałoby się tachać ciuchów i innych pierdół wraz z książkami do guuupiej szkoły.
Lecę, bo muszę porysować w końcu proporcje i dynamikę. Powinnam dać imię temu mojemu fa... F... fa...? ILONAAA, JAK MU TAM BYŁO? To co się dynamikę z niego rysowało...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz