Siemeczka.
Jeny, wczoraj było tak fajnie. Na początku poszłam z Kandarem i Iloną do parku, później poszłyśmy na plażę. AHAHA. A Kandar jebnął sobie butem w twarz. Bo było coś takiego, że chciał udać tytana i coś mu nie wyszło. AAHAHAHAHA. Jaka beka była. Po spacerze odprowadziłyśmy Kandara.
przecież pytałam czy idziemy już do domu, to nieee, haha.
dobra.
Ano, postałyśmy jak zwykle pod klatką Ilony. Ilona zaproponowała, żebyśmy nie stały tak tylko gdzieś poszły. No i okei. Powłóczyłyśmy się w okolicy i wróciłyśmy. Ilona mi powiedziała coś o czym wiedziałam, ale wkręciła mnie tak, że znowu uwierzyłam. Ah, ja tak bardzo naiwna ~ Po kolejnej chwili rozmawiania pod jej klatką poszłyśmy znowu w miasto. Tym razem wywiało nas na nowy plac zabaw. Jejuuu, jak tam cicho i spokojnie. Ogólnie to dobrze się czuję, ze mogłam z kimś tak porozmawiać jak z nią. Nie robiła mi za psychologa, a po raz któryś tam śmiałyśmy się z wszystkiego, wymieniłyśmy swoje zdania i było ogólnie dobrze... Uwielbiam Cię za to jaką jesteś wspaniałą osobą.
a według Kandara się zmieniłaś.
kłamie i tyle.
tak samo dziecinna i głupkowata. taka zostań, bo taka jesteś najfajniejsza.
Um. Dzisiaj szykuje się ciekawy dzień. Miałyśmy iść z dziewczynami na zakupy o 10, potem o 12, a teraz o 13. No dobra. Mi się nic nie stanie jak pójdę godzinę później. Oczywiście mama zapomniała zostawić mi kasy. Dzięki mamo... Muszę do niej iść, oh borze. Po 15 wybieram się z Jakubem na spacer, ma być wesoło. Musi. Nie wiem gdzie pójdziemy, ale ma być fajnie. MUUUSI. Ahaha. O 19 mam zamiar iść z Iloną no i może Kandarem na ten nowy plac zabaw. Jeny, jak tam wesoło.
DŻIZ IN MAJ PANTS ~~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz