piątek, 9 sierpnia 2013

~ 38

No i ok. Jest dramatycznie. O borze, no i co?

definitywny koniec. co z tego?
NO NIC.
trochę boli. no i co?
mam pecha.
haha
ha
ha.

Nieważne. Siedzę teraz w domu i słucham fajnych piosenek. Jak to Sylwia mówi, "dołujących"... TAK BO JA WSZYSTKIEGO DOŁUJĄCEGO SŁUCHAM. jejejejeju. hihi. Trochę dzisiaj popłakałam, ale co z tego. I tak to nic. Nic. Kompletnie nic. Czaicie? (dałabym tu XD, ale obiecałam, że nie będę używała tu emotek)

pamiętajcie, aby unikać Grzybów. som podłe i złe... niegrzeczne.
i niech się jebią. chujki, hehehehe.

wierzę w to, że gdzieś tam w tłumie jesteś TY.

Btw. Kandar, parówo jedna! JA nazwę synka Leon i wara od mojego kochanego imienia. spierdalaj.
mój Leoś.
MÓJ.

Everything is wrong.
yeah.

~BANANAPAŁERBANANAPAŁERBANANAPAŁERBANANAPAŁERBANANAPAŁER~
miałam ochotę to napisać.
po prostu.
i tyle.
no.

jednak rzycie nie jest po mojej stronie. podkłada mi kury pod nogi (eee... to chyba miały być kłody, a nie kury. Wika śmieszek). KURY. POD. NOGI.
RZYCIE TO RZYCIE, BO JEST RZYCIOWO RZYCIOWE.

2 komentarze:

  1. W większości są to dołujące, smutne piosenki. ;-; Głowa do góry, to nie koniec świata. ^ ^ <3

    OdpowiedzUsuń
  2. sama jesteś xDDD teraz leci coś dziwnego U-Kiss : D ja się nie łamię, ja mam wyjebane *;

    OdpowiedzUsuń