Setny post! Jestem super, jeeeeeeeeeeej.
Słucham sobie ryjany, o lol. Wgle to byłam dzisiaj na dworze tak bardzo długo. Po "obiadku" (czyt. jednym naleśniku, bo nie miałam ochoty na następnego) poszłam z Kandarem do parku, usiadłyśmy na ławce i słuchałyśmy Lamy, a Łukasz potem do nas DOSZEDŁ. Strasznie krótki był ten spacer, lol. Potem leciałyśmy do Patki, bo miała nauczyć mnie matmy. Pouczyłyśmy się trochę, popykałyśmy focie i gify, rulez. A teraz tak siedzę i nie mam nawet co robić, bo niby coś mi się chce, a jednak nie. Zaraaaz się rozpłaczę, oh nie.
Coraz bardziej i coraz mocniej czuję, że Cię potrzebuję.
I nieważne co powiedzą inni, kocham Cię.
nieważne
OdpowiedzUsuń