No więc mielismy dzisiaj super nudną pracownię, taaaaaak! Zajebiście. Kandar sobie gotował, hiihii. Spryciulek robił bakłażany, lol. Mieli dobre leczo, mniam mniam ♥ A papryka to gówno, jeju... Ale nasza też była, hoho. PATKA ZEŻARŁA FETĘ Z PAPRYKI, groźnie, cnie? No więc... Skończyliśmy godzinę wcześniej, bo tamte lamy się wyrobiły wcześniej. Hm, siedzę teraz z Kandarem w domeczku, zjadłyśmy bardzo pożywny obiadek, wżeramy też jakieś zdrowe ciasteczka, tak! One są zdrowe! Hmmm... Kandar mnie uświadomił, że żabka chciała zarywać do Łukaszka, jejuu, biedny. A w sumie... Haha, tak mi go żal. WCALE NIE, ohoho!
wypierrrdlaj opierrrdalać gałę
A KANDAR KUPI MI CHOMIKA ♥♥♥
Szat ap, boj, ju banana ~~
Wykończona niemcem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz