wtorek, 22 października 2013

~ 79

Musiałam, haha.


Pomimo 9 lekcji dzisiejszy dzień wygrał wszystko. Tak miło i w ogóle.
Przyszłyśmy z Patką tak samo ubrane, haha. Pani S. powiedziała, że wyglądamy jak siostry, a ludzie się dziwnie patrzyli, ojojoj. Pogodziłam się z Martą i było bardzo fajnie. Tak się cieszę (matko, notki bez emotek są takie bezuczuciowe, ale obiecałam sobie, że nie będę ich tutaj pisać...). Po szkole poszłam do Kandara, a on mnie nakarmił, jej! Obejrzałyśmy horror "Obecność", który był w miarę oglądalny, w sumie nie straciłyśmy nawet czasu. Po 17 coś poszłam do domu i zjadłam kurczaka. Jakoś około 20 wybyłyśmy z Kandarem z domów i polazłyśmy na miasto (ostrrre melllo). Idąc sobie jakąś tam ulicą, zaczepił nas jakiś ziomek (Daniel), spytał o drogę do Lidla (wow), naprowadziłam go mniej więcej, a gdy powiedziałam "skręci Pan tam i tam", to powiedział, że nie jest aż tak stary, przedstawił się i pocałował nas w rączki, yyy. Ok. Tak jakoś udałyśmy się na nowy plac zabaw, a po DOJŚCIU tam szalałyśmy my krejzolki.

Puste wyobrażenia wracają. A ja byłabym taka dobra...
Czemu on taki jest?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz